Do poważnej energetyki biogazowej pilnie czas wrócić

Kiedy w latach 2012-1014 uczestnicząc w realizacji międzynarodowego programu BIOMASTE R (Polska, Szwecja, Wielka Brytania, Włochy) mówiliśmy o możliwości wykorzystana biogazu jako paliwa dla ciągników i maszyn rolniczych oraz jako alternatywnego dla benzyny paliwa dla pojazdów komunikacji publicznej byliśmy narażeni na dyskretne uśmieszki licznych adwersarzy.



Podobnie, choć już z mniejszym sarkazmem kwitowano nas, kiedy w latach 2016 i 2018 pisaliśmy w „Magazynie Biomasa” że „OZE może być ratunkiem dla energetyki konwencjonalnej i środowiska”. Na początku bieżącego roku po publikacji artykułu „Energetyczne salto mortale” uśmiechy były już jednostkowe, przeważało smutne milczenie.

Co mamy dzisiaj?

Krzyczące w ostatnich dniach tytuły w gazetach i Internecie: „Kolejny rekord cen gazu”, „Fotowoltaika w pułapce”, „Powiało grozą na rynku energii”, „Stan nadzwyczajny w polskiej energetyce”, „Czy fotowoltaika będzie się jeszcze opłacała?” nie tylko nie nastrajają optymistycznie, ale wręcz powodują uzasadnioną panikę wśród odbiorców wszystkich drożejących konwencjonalnych mediów. Jeśli do tego dodamy szalejącą inflację, drożyznę w sklepach oraz szybujące pod niebo ceny benzyny, oleju napędowego i LPG, to perspektywa najbliższych miesięcy nie rysuje się różowo. Jest już ciemno-szara, zbliża się do czerni.

Podstawą najgorszego co nas czeka jest szalony wzrost cen gazu ziemnego i powiązanej z tym energii elektrycznej, co przy obowiązujących trendach wzrostowych cen uprawnień do emisji CO2 nie daje wielkich nadziei na poprawę sytuacji nawet w odległym czasie. Rządy Portugalii i Francji zapowiadają mieszkańcom jednorazowe wypłaty ekwiwalentów za podwyżki cen prądu.


Sprawdź również: „Nie pozwolimy, by Polska była wysypiskiem Europy”


Polska, oparta o energetykę węglową, boryka się na razie z problemem wyłączonych z eksploatacji z powodu modernizacji starych bloków energetycznych w elektrowniach w Jaworznie, Turowie, Bełchatowie i Kozienicach. To nic, że próbuje się naszą energetykę przestawić na gaz ziemny, dzięki czemu zmniejszą się wydatki na emisję CO2, zdrożeje z pewnością gaz, który w rękach rosyjskich stał się obecnie strategicznym narzędziem politycznym.

A przecież mamy w zanadrzu szerokie możliwości zapobieżenia wszystkim nieszczęściom, z paradoksów importu gazu z Rosji wynikających. Zdajemy sobie sprawę ze stopniowych ograniczeń tego importu, do nieprzedłużenia umów włącznie, ale przecież transport gazu z Kataru, Zatoki Meksykańskiej czy nawet z „naszych” złóż położonych w Szelfie Norweskim, przy zapowiadanym przez prezesa PGNiG wzroście zużycia w ciągu najbliższych 10 lat o 50% jest równie kosztowny i jego ceny nie zmniejszy.

Tymi możliwościami, które mogą podziałać na aktualny stan rzeczy jest nasze rolnictwo, w szczególności rolnictwo energetyczne.

To tylko fragment artykułu. Cały przeczytasz w Magazynie Biomasa. Sprawdź poniżej:

Inne wydania Magazynu Biomasa znajdziesz tutaj. Dlatego kliknij i czytaj!

Tekst: Wojciech Łukaszek, Marek Kurtyka, Aleksandra Krzywik

This post is also available in: polski