Na fali niskich, dyskontowych cen i wysokiej kaloryczności pączków w Tłusty Czwartek naukowcy sprawdzili, czy opłaca się je wykorzystać do produkcji biogazu. Okazuje się, że z powodu dużych rabatów bilans ekonomiczny jest całkiem korzystny!
Liczby są jasne
W tym roku dyskonty prześcigały się w walce o podium w kategorii najtańszego pączka. W Biedronce 12 sztuk pączków można było kupić za 9 groszy, a przy zakupie 24 sztuk cena spadała do 5 groszy za sztukę. Lidl poszedł o krok dalej, oferując 12 pączków po 5 groszy.
Ze względu na wysoką kaloryczność wywołało to niemałe poruszenie w sieci. Pączki zaczęto porównywać m.in. do pelletu, którego tona kosztuje obecnie ponad 2000 zł. Metodą naukową sprawdzono więc, na ile słodki wypiek mógłby sprawdzić się jako substrat w biogazowni.
9. Kongres Biometanu – sprawdź!
– 1 pączek waży 65 g i ma wartość energetyczną 226 kcal. Tona pączków ma więc 3476923 kcal i kosztowałaby 769 zł. Dużo? Teoretycznie tak… ale zaraz – przecież to jest bomba energetyczna! – pisze na LinkedIn prof. Jacek Dach, kierownik Pracowni Ekotechnologii UP.
Dyskontowe pączki wydają się obiecujące, gdy porówna się stosunek ceny do kaloryczności.
– Te 3476923 kcal to 4040,96 kWh (zakładając całkowity rozkład w fermentorach). Przy aktualnej gwarantowanej cenie biometanu (545 zł/MWh) daje to 2202 zł z tytułu przefermentowania tony pączków! Trzykrotna przebitka w stosunku do ceny tony substratu – wskazuje profesor.
Oznacza to, że jeśli nie uda się zjeść wszystkich kupionych pączków i trafią one do pojemnika na bioodpady, lokalna biogazownia komunalna może liczyć na wyjątkowo wysoki uzysk energii.
– Oczywiście to wyliczenie ma charakter humorystyczny, ale zaskakuje fakt, że wojna cenowa osiągnęła poziom, przy którym rzeczywiście biogazownikowi mogłoby się opłacić kupienie pączków i wykorzystanie ich jako paliwa – podsumowuje prof. Jacek Dach.










































