Trzy pytania ekspertowi ds. biometanu – Marcinowi Noconiowi – zadała Jolanta Kamińska.

Reklama

Czy przy obecnych warunkach rynkowych produkcja bioLNG w Polsce jest dziś opłacalna?

Marcin Nocoń
Ekspert ds. biometanu

Uczciwa odpowiedź brzmi: raczej nie – i to samo w sobie jest problemem. Kluczowym warunkiem opłacalności są długoterminowe kontrakty zakupowe, które dają bankowi podstawę do finansowania tego typu inwestycji. Tymczasem rynek bioLNG w Polsce jest na tak wczesnym etapie, że podpisanie takich umów przed uruchomieniem instalacji jest w praktyce niezwykle trudne, żeby nie powiedzieć niemożliwe.

Odbiorcy nie chcą się wiązać, gdy podaż jest niepewna, a producenci nie mogą ruszyć z inwestycją bez kontraktów. Do tego dochodzi brak dedykowanego systemu wsparcia dla bioLNG – w przeciwieństwie do biometanu wtłaczanego do sieci, bioLNG nie ma dziś żadnego instrumentu pomocowego, który obniżałby ryzyko inwestycyjne. W efekcie instytucje finansowe podchodzą do tych projektów z dużą ostrożnością lub odmawiają finansowania wprost. Potencjał jest realny, ale przy obecnych warunkach rynkowych i regulacyjnych bariera wejścia związana z kosztami inwestycyjnymi pozostaje bardzo wysoka.

Jakie są dziś największe bariery dla rozwoju rynku bioLNG – techniczne czy regulacyjne?

Technologia nie jest dziś problemem. Procesy oczyszczania, sprężania i skraplania biometanu są dojrzałe i szeroko dostępne. Zasadnicze bariery mają charakter regulacyjny i dotyczą zarówno strony produkcji, jak i wykorzystania bioLNG. Brakuje spójnych przepisów definiujących bioLNG jako produkt, brakuje systemu wsparcia dla jego wytwarzania oraz regulacji ułatwiających stosowanie tego paliwa w transporcie ciężkim i przemyśle. To legislacyjna luka, która skutecznie blokuje decyzje inwestycyjne po obu stronach rynku.

W tej sytuacji jedynymi realnymi odbiorcami bioLNG pozostają dziś firmy, które samodzielnie narzuciły sobie korporacyjne cele redukcji emisji i traktują to paliwo jako narzędzie ich realizacji. To zbyt wąska baza popytowa, by uruchomić rynek na większą skalę. Bez interwencji legislacyjnej sektor bioLNG będzie się rozwijał marginalnie, niezależnie od dojrzałości technologii.

Czy popyt na bioLNG w transporcie ciężkim w Polsce już realnie istnieje, czy dopiero się tworzy?

Popyt dopiero się kształtuje i na razie pozostaje bardzo ograniczony. Podstawowym problemem jest brak systemu wsparcia dla przedsiębiorców transportowych chcących korzystać z bioLNG – bez niego to paliwo po prostu nie broni się ekonomicznie w zestawieniu z dieslem, same wymogi dotyczące redukcji śladu węglowego w produktach finalnych wydają się być niewystarczające. Dziś na bioLNG decydują się jedynie pojedyncze firmy, kierując się własnymi zobowiązaniami środowiskowymi, nie rachunkiem ekonomicznym.

Widać jednak sygnały zmiany. Coraz więcej polskich przewoźników współpracujących z niemieckimi kontrahentami planuje zakup pojazdów zasilanych LNG i wykorzystywać bioLNG – wymagania emisyjne stawiane przez zachodnich partnerów biznesowych stają się realnym motorem popytu. To zjawisko warte obserwacji, bo może okazać się skuteczniejszym bodźcem niż krajowa polityka. Niemniej bez dedykowanych instrumentów wsparcia dla użytkowników bioLNG w Polsce, rynek będzie rósł wolno i pozostanie niszą dostępną tylko dla największych graczy.

Cały artykuł przeczytasz w magazynie Rynek Biogazu i Biometanu:

Tekst: Jolanta Kamińska
Zdjęcie: archiwum

Newsletter

Newsletter

Bądź na bieżąco z branżą OZE