Polska ma ogromny potencjał substratowy. Wg analizy wykonanej w 2016 r. w Pracowni Ekotechnologii (Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu) same tylko bioodpady z przetwórstwa oraz ostrożnie szacowana biomasa uboczna z rolnictwa, są w stanie wygenerować 7,8 mld m3 metanu rocznie.
Realny potencjał wyliczony przez NCBiR podaje wartość ok 3 mld m3 metanu (w mojej opinii znacznie zaniżoną, bowiem bierze pod uwagę inwestycje w biometanownie od 1 MW w górę), a są też szacunki z uwzględnieniem upraw celowych na poziomie nawet 10-12 mld m3 CH4. Wszyscy specjaliści są jednak zgodni: mówimy o mogących zasilić polską gospodarkę miliardach metrów sześciennych metanu z odpadów i odchodów, które powinny być przetwarzane w procesie fermentacji metanowej. A w przytłaczającej ilości nie są – choć emitują ogromne ilości gazów cieplarnianych: metanu i podtlenku azotu.
Nadchodzące nowe regulacje unijne: w szczególności systemy ETS2, ETS3 i certyfikacja produktów śladem węglowym, a w przypadku sektora samorządowego – również konieczność osiągnięcia poziomu recyklingu odpadów w gminach na poziomie 55%
DYSPROPORCJE MIĘDZY POTENCJAŁEM A WYKORZYSTANIEM
Polska jest w UE największym producentem obornika, którego składowanie jest przyczyną silnych emisji GHG, a po wprowadzeniu systemu ETS3 (dotyczącego właśnie rolnictwa) sprowadzi to na rolników duże opłaty. Możliwość zwolnienia z tego podatku będzie zachodzić w przypadku wykorzystania odchodów zwierzęcych jako substratu do biogazowni – tymczasem wg danych KOWR w 2025 biogazownie przerobiły zaledwie 141 tys. t obornika, czyli mniej niż 0,5% całości produkcji. Nieco lepszy stopień wykorzystania dotyczy gnojowicy, ale w odróżnieniu od krajów Europy Zachodniej, gdzie gnojowica całkowicie dominuje – w Polsce jej ilość jest kilkukrotnie mniejsza niż obornika.
Dysproporcja pomiędzy potencjałem a realnym wykorzystaniem odchodów zwierzęcych jest więc ogromna. Co prawda obornik (jak i inne substraty zawierające słomę) jest materiałem trudnym w fermentacji generując problemy techniczne i technologiczne, jednak nowoczesne instalacje biogazowe mogą sobie z nim poradzić „wyciągając” praktycznie całą energię zawartą w substancji organicznej.
KONGRES BIOGAZU 2026 – W GRUDNIU SPOTKAMY SIĘ W WARSZAWIE
Trzeba też podkreślić, że aktualnie w większości krajów UE znaczący udział w strumieniu substratów (a nawet dominujący – jak w Czechach czy do niedawna w Niemczech) mają kiszonki i inne uprawy polowe. Wbrew panującej opinii – dyrektywy RED II i RED III nie zabraniają wykorzystywania takich substratów do produkcji biogazu, jednak dążenie do unikania konkurencji pomiędzy produkcją żywności a energii i paliw, a co za tym idzie szczegółowe regulacje, będą prowadziły w najbliższych latach do ograniczenia ich wykorzystania i zwiększenia zużycia biomasy ubocznej i bioodpadów, a ten potencjał jest w Polsce wciąż wykorzystany w małym stopniu.
Ta duża dostępność substratów i wciąż bardzo mało zagospodarowany rynek sprawiają, że inwestycjami w Polsce interesują się zarówno firmy biogazowe z Europy i spoza niej, jak też fundusze inwestycyjne. Patrząc z tej perspektywy można stwierdzić, że rynek biogazu i biometanu (przynajmniej instalacji do 1 MW) powinien dynamicznie ruszyć w 2026 r.
REGULACJE UNIJNE NAPĘDZĄ ROZWÓJ SEKTORA
Dodatkowym bodźcem powinny być nadchodzące nowe regulacje unijne: w szczególności systemy ETS2, ETS3 i certyfikacja produktów śladem węglowym, a w przypadku sektora samorządowego – również konieczność osiągnięcia poziomu recyklingu odpadów w gminach na poziomie 55%. To ostatnie w zasadzie jest prawie niemożliwe do osiągnięcia bez odzysku bioodpadów, a najlepszym energetycznie i ekonomicznie sposobem jest przerobienie tychże odpadów w biogazowniach, a zwłaszcza biometanowniach (cena za biometan „komunalny” jest zaledwie 7 zł niższa niż „rolniczy”). Warto podkreślić, że przytłaczająca większość gmin w Polsce w 2025 r.
nie osiągnęła 55% poziomu recyklingu, a groźba płacenia corocznych kar będzie działać dopingująco na inwestycje biogazowe realizowane przez samorządy. I to się dzieje: obserwuje się w ostatnich latach bardzo silny wzrost zainteresowania samorządów inwestycjami w biogaz. W szczególności, że część samorządów zaczyna również planować „zazielenienie” transportu przestawianiem taboru na zasilanie bioCNG – czyli biometanu produkowanego we własnych instalacjach z własnych bioodpadów. Pod względem kosztów eksploatacji jest to opcja zdecydowanie tańsza niż transport pojazdami elektrycznymi, a zwłaszcza wodorowymi.
Użycie własnych bioodpadów do produkcji energii jest w pełni uzasadnione ze względu na regulacje unijne i może wyeliminować konieczność opłat w systemie ETS2
Już od 2028 r. system ETS2 zmusi do uiszczania opłat za wytwarzany CO2 wszystkich producentów wykorzystujących paliwa kopalne (węgiel, gaz ziemny, benzyna i olej napędowy) – tymczasem wiele większych gospodarstw rolnych czy firm z branży rolno-spożywczej wciąż wykorzystuje zwłaszcza gaz ziemny do produkcji ciepła czy energii elektrycznej na własne potrzeby (są wciąż i takie wykorzystujące węgiel). W takich wypadkach użycie własnych bioodpadów do produkcji energii jest w pełni uzasadnione i może wyeliminować konieczność opłat w systemie ETS2. Co więcej, w przypadku średnich i dużych gospodarstw z hodowlą zwierzęcą wykorzystanie obornika i gnojowicy do zasilania biogazowni/biometanowni zwolni te podmioty z obowiązku opłat także w systemie ETS3.
Pojawia się również coraz więcej wzmianek o planowanym przez KE wdrożeniu obowiązkowego oznaczania produktów śladem węglowym. W określeniu śladu węglowego decydujące znaczenie ma wielkość emisji gazów cieplarnianych (przede wszystkim CO2, CH4 i N2O) w energii wykorzystanej podczas procesu produkcji. Tymczasem, w przypadku energii elektrycznej Polska od kilku lat zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w UE w wykorzystaniu do jej produkcji paliw kopalnych, w efekcie czego wskaźnik emisyjności na poziomie niecałych 700 g CO2-eq/kWh jest o kilka-kilkanaście razy wyższy niż w większości krajów Unii. Powoduje to, że po wprowadzeniu obowiązku oznaczania śladem węglowym – polskie produkty z firm wykorzystujących energię elektryczną z sieci krajowej oraz paliwa konwencjonalne, będą miały ślad węglowy bardzo znacząco wyższy niż konkurencyjne produkty z innych krajów. Może to skutkować gwałtownym załamaniem eksportu.
Oto mapa biogazowni rolniczych w Polsce!
Tymczasem zarówno energia elektryczna jak i biometan z instalacji zasilanej odchodami zwierzęcymi (zwłaszcza obornikiem) ma ujemną emisyjność (z uwagi na tzw. emisje uniknięte). Reasumując: nadchodzące nowe regulacje unijne (o ile zostaną rzeczywiście wdrożone) powinny silnie wpłynąć na przyspieszenie inwestycji w biogazownie i biometanownie.
Tekst: prof. dr hab. Jacek Dach, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu
Zdjęcie: Shutterstock
POBIERZ BEZPŁATNIE NASZ RAPORT BIOGAZOWY 2026
– W NIM WIELE WAŻNYCH OPINII I ANALIZ!
Raport Biogaz i biometan w Polsce 2026
Wyślij link na adres email:
Newsletter
Bądź na bieżąco z branżą OZE













![Producent pelletu może zarobić na oszczędzaniu energii [WIDEO] Łukasz Sinkowski i Paweł Wysokulski – Pragmatic Energy Solutions](https://magazynbiomasa.pl/wp-content/uploads/2026/06/Lukasz-Sinkowski-i-Pawel-Wysokulski-–-Pragmatic-Energy-Solutions-218x150.jpg)

![Cedrus Technologie łączy siły z HSW Group, tworząc jeden z najsilniejszych podmiotów w regionie [WIDEO] porozumienie Cedrus HSW](https://magazynbiomasa.pl/wp-content/uploads/2023/12/ludzie-biznesu-sciskajac-rece-razem-218x150.jpg)












