O niedoborach biomasy słyszymy w branży do dawna. To co jeszcze do niedawna było naturalną dla rynku konkurencją o surowiec, przeradza się w walkę, której konsekwencje odczuje cały przemysł drzewny. Aktualną sytuację komentuje Piotr Poziomski, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.
Czy w Polsce maleją możliwości pozyskania drewna?
Możliwości nie maleją – wręcz przeciwnie, z roku na rok rosną. Jeżeli możliwości pozyskiwania drewna byłyby wprost proporcjonalne do zasobów Lasów Państwowych, które dziś wynoszą 2,72 mld m³, to potencjał jest bardzo duży. Dla minimalnej stabilności systemu brakuje nam obecnie ok. 4 mln m³ drewna rocznie, co stanowi zaledwie 0,15% zasobów. Potencjał więc jest, ale jest też polityka, która ogranicza możliwość jego wykorzystania, nie bacząc na skutki i konsekwencje dla gospodarki.
Ministra Paulina Hennig-Kloska twierdzi, że pozyskanie drewna nie spada, podczas gdy branża drzewna od ponad 2 lat wskazuje na coraz mniejszą dostępność surowca. Z czego wynika ta rozbieżność w ocenie sytuacji?
To polityka. Obecnie pracujemy już na umowach na 2026 r. Lasy Państwowe wystawiły do sprzedaży 37,2 mln m³ drewna, ale w ocenie PIGPD wartość tę sztucznie zawyża zmiana warunków technicznych. Gdyby dokładnie to samo drewno pozyskane w 2026 r. odebrać według warunków technicznych obowiązujących do końca 2025 r., masa wynosiłaby nie 37,2, lecz ok. 35,8 mln m³. Ten fakt pani minister pomija, co w mojej ocenie jest bardzo nieuczciwe. Posługiwanie się wielkością pozyskania drewna w 2025 r. przy ocenie skutków, które przemysł odczuwa w 2026 r., jest – delikatnie mówiąc – niezrozumiałe.
Skoro surowca jest mniej, czy PIGPD obserwuje rosnącą konkurencję o biomasę między producentami, przemysłem płytowym a energetyką i ciepłownictwem?
Konkurencja była zawsze i na odpowiednim poziomie jest dla rynku zdrowa. Tak funkcjonowało to dotychczas – energetyka się rozwijała, a przemysł płytowy i papierniczy, mimo konkurowania z nią o surowiec, potrafił osiągnąć ogromny sukces. Jego potwierdzeniem jest pozycja tych branż na rynkach światowych, ich wysoka rentowność, a przede wszystkim stworzenie podstaw dla rozwoju „perły” polskiego przemysłu, czyli branży meblarskiej, która w ogromnym stopniu bazuje na przemyśle płytowym.
8. Konferencja Biomasa i paliwa alternatywne
Grudziądz, 6-7 października 2026 r.
Niestety obecnie ta zdrowa rywalizacja zaczyna przeradzać się w bezpardonową walkę o przetrwanie. To zawsze niesie negatywne konsekwencje i nikogo – tym bardziej w przemyśle drzewnym – nie powinno cieszyć. Przeciwnie, obecna sytuacja budzi coraz większy niepokój i obawy.
Jak zatem według pana powinna zostać zorganizowana polityka wobec biomasy na cele energetyczne, biorąc pod uwagę skalę inwestycji w energetyce, ciepłownictwie i segmencie gospodarstw domowych?
Nie ma już na to dobrego przepisu – być może na proste rozwiązania jest za późno. Niezbędne wydaje się holistyczne spojrzenie na cały system zależności i powiązań: od gospodarki leśnej, przez przemysł drzewny, płytowy i papierniczy, po energetykę, ciepłownictwo oraz gospodarstwa domowe.
Jeżeli każdy sektor będzie maksymalizował wyłącznie własne cele i oczekiwania, bez uwzględnienia konsekwencji dla pozostałych uczestników rynku, droga do złagodzenia problemu będzie bardzo daleka.
CAŁY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ W MAGAZYNIE „BIOMASA I PALIWA ALTERNATYWNE”:
Rozmawiała Jolanta Kamińska
Zdjęcie: PIGPD












































