Kryzys w branży drzewnej trwa. Kolejnym punktem zapalnym w relacjach między sektorem a rządem jest projekt Narodowego Programu Leśnego. Według części stowarzyszeń drzewnych dokument pogłębia nierównowagę między funkcjami ochronnymi i społecznymi a gospodarczymi lasu.
Zastrzeżenia co do projektu NPL zgłosiło 9 podmiotów reprezentujących branżę drzewną. To kolejny rozdział w trudnych relacjach rządu z przemysłem. Przypomnijmy, że zapoczątkowało je moratorium z 2024 r., wprowadzające ograniczenia lub zakaz wycinki z powierzchni ok. 1,3% gruntów zarządzanych przez Lasy Państwowe. W efekcie ograniczono pozyskanie drewna o ok. 154 tys. m3, a to według branży drzewnej miało i nadal ma poważne konsekwencje dla przedsiębiorstw zajmujących się tą gałęzią gospodarki.
Frustrację przemysłu drzewnego pogłębiają nie tylko kolejne decyzje resortu klimatu ograniczające skalę wyrębu (m.in. ochrona starodrzewu, wyznaczanie kolejnych lasów społecznych), ale też brak rzeczywistego dialogu na temat konsekwencji gospodarczych wprowadzanych zmian.
Przemysł drzewny szacuje lukę surowcową na ok. 7 mln m3 i obawia się kolejnych ograniczeń w pozyskiwaniu drewna
Rzeczywiście, słuchając od ponad 2 lat wypowiedzi obu stron na temat polityki wobec lasów, ma się wrażenie, że każda z nich opisuje zupełnie inną rzeczywistość: MKiŚ broni wprowadzonych i planowanych ograniczeń argumentując, że łączą one ochronę przyrody z interesami przemysłu, a spadek pozyskania drewna nie ma w zasadzie wpływu na sytuację branży drzewnej.
Z kolei przedsiębiorcy mówią o pogłębiającym się kryzysie, bankructwach kolejnych firm drzewnych i zagrożeniu konkurencyjności polskiego przemysłu meblarskiego na rynku europejskim.
787 tys. ha bez możliwości pozyskania drewna
Gwałtowne reakcje stowarzyszeń reprezentujących branżę drzewną wywołało ujawnienie listu Pauliny Henning-Kloski do dyrektora Lasów Państwowych, w którym ministra klimatu oczekuje przedstawienia do końca sierpnia br. planu, pozwalającego na wyłączenie z wycinki 20% lasów w zarządzie LP – już od 2027 r. Ma to być realizacja wyborczego zobowiązania Koalicji Obywatelskiej z 2023 r. Według przemysłu drzewnego (ale też części leśników) ograniczenia spowodują ogromne straty finansowe nie tylko dla przedsiębiorców, ale i samych Lasów Państwowych, których budżet przecież w głównej mierze opiera się na sprzedaży drewna.
8. Konferencja Biomasa i paliwa alternatywne
Grudziądz, 6-7 października 2026 r.
– Co najmniej 787 tys. ha zostanie wyłączonych z pozyskania drewna. Dodatkowo 186 tys. ha najstarszych drzewostanów ma zostać objętych szczególnym reżimem ochronnym poza istniejącymi rezerwatami (…). To nie jest dialog i konsultacje. To administracyjne wdrażanie decyzji, które mają fundamentalne konsekwencje dla całego łańcucha wartości polskiego przemysłu drzewnego i meblarskiego – twierdzi w swoim komunikacie Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna.
Według stowarzyszenia, resort klimatu nie przedstawił analizy skutków dla rynku pracy w regionach, które nowe przepisy dotkną najbardziej, ani wpływu ograniczeń na dostępność i ceny drewna dla przemysłu drzewnego, meblarskiego, papierniczego i budowlanego.
Narodowy Program Leśny
Dokumentem, który pozwoli wypracować zasady ochrony 20% najcenniejszych obszarów leśnych jest Narodowy Program Leśny, którego wstępna wersja została przedstawiona 9 lipca br. To, według MKiŚ, długoterminowa i zrównoważona strategia ochrony i użytkowania polskich lasów w perspektywie do 2050 r., nad którą prace rozpoczęto w maju br. Biorąc pod uwagę planowany okres obowiązywania NPL, biznes zarzuca stronie rządowej zawrotne tempo prac i nieuwzględnienie przy jego tworzeniu postulatów firm drzewnych.
Zastrzeżenia dotyczą m.in. zapisów ograniczających użytkowanie lasu, ale też terminologii użytej m.in. w zasadach kaskadowości.
– Projekt posługuje się pojęciem „biomasa drzewna” tam, gdzie przedmiotem regulacji jest w istocie drewno okrągłe. Są to kategorie nietożsame: „biomasa drzewna” obejmuje również pozostałości pozrębowe, korę, zrębki i produkty uboczne, których reżim gospodarowania jest odmienny. Objęcie zasadą kaskadowości oraz cyfrowym systemem klasyfikacji i monitorowania całej „biomasy”, zamiast precyzyjnego drewna okrągłego, rozszerza obowiązki sprawozdawcze i ograniczenia strumieni surowca, które nie były przedmiotem debaty i nie wymagają takiej kontroli – przekonuje Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego w swoim stanowisku do NPL.
Według Stowarzyszenia problemem jest nie tylko harmonogram, ale też ograniczona reprezentacja sektora drzewnego w pracach nad NPL i brak równowagi między tematami ochrony środowiska a zagadnieniami gospodarczymi w dokumencie. PIGPD swoje zastrzeżenia sformułowała w liście do Dyrekcji ds. Zarządzania Publicznego OECD. Tym samym spór o polskie lasy został przeniesiony na forum międzynarodowe.
Rykoszetem w branżę biomasy
Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna oszacowała, że od 2022 r. wartość branży drzewnej spadła z 238,5 mld do 203,1 mld zł. Planowane przez rząd ograniczenia budzą obawy o rentowność przemysłu, przyszłość przedsiębiorstw związanych z pozyskiwaniem i przetwarzaniem drewna i konkurencyjność polskiego meblarstwa w Europie.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska ma jednak odmienną perspektywę – według resortu pozyskanie drewna w 2023 r. wyniosło ponad 39 mln m3, w 2024 – 40 mln m3, a w 2025 39 mln m3. Skąd więc coraz więcej sygnałów z różnych sektorów o braku surowca? Konkurencja o drewno między przemysłem płytowym, meblarskim, papierniczym i biomasowym jest coraz większa.
Odpady drzewne, jak trociny i zrębka, to produkt zarówno dla wytwórców płyt drzewnych, zakładów pelletowych, jak i energetyki. Niedobór biomasy odpadowej dla któregoś z tych sektorów oznacza zwykle ograniczenie produkcji i rosnące ceny, a te na końcu odczuje konsument. Przedsmak sytuacji, z jaką gospodarstwa domowe spalające pellet mogą się zmierzyć w nadchodzącym sezonie drzewnym mieliśmy w wakacje: granulat w okresie tradycyjnej wyprzedaży kosztował więcej niż rok temu latem.
A zimą ceny na pewno poszybują w górę. Ministerstwo klimatu problem z dostępnością biomasy widzi. W lipcowej rozmowie z RMF24 Paulina Henning-Kloska przyznała, że konieczne jest wsparcie sektora biomasy agro, w którym ministra widzi „dużą przestrzeń dla rozwoju”. Konkretnych pomysłów jednak nie ma. Pytane o planowane działania w tym obszarze MKiŚ odsyła do Ministerstwa Energii jako resortu odpowiedzialnego, choć to przecież MKiŚ odpowiada za odnawialne źródła energii, a takim biomasa agro niewątpliwie jest. Stanowiska resortu energii do momentu oddania tego wydania magazynu do druku nie otrzymaliśmy.
CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ? CZYTAJ MAGAZUN „BIOMASA I PALIWA ALTERNATYWNE”:

















![Czy zimą znowu zabraknie pelletu? [WIDEO] ogrzewanie pelletem](https://magazynbiomasa.pl/wp-content/uploads/2024/03/pellet-kotly-ogrzewanie-pelletem-shutterstock-218x150.jpeg)
























