Kwalifikowanie odpadów jako biomasy poza kontrolą?

Biomasa z odpadów poza kontrolą? Z Adamem Sarnaszkiem, prezesem zarządu Biocontrol Sp. z o.o. oraz członkiem i założycielem Polskiej Rady Pelletu rozmawia Rafał Wąsowicz.

Jak dużym problemem jest legalizowanie i kwalifikowanie odpadów jako biomasy przez producentów sklejki czy mebli?

Myślę, że to jest w tej chwili bardzo istotnym problemem. Praktycznie proceder ten jest poza jakąkolwiek  kontrolą. Źródło tego problemu jest już na poziomie samej kwalifikacji  tychże odpadów oraz pozostałości poprodukcyjnych z obróbki drewna.

 

Kiedy taka „błędna” kwalifikacja następuje?

Obecnie pozostałości po obróbce czystego drewna (trociny, zrębki) są praktycznie zrównane z innymi odpadami z przemysłu drzewnego. A precyzyjniej mówiąc z przemysłu meblarskiego, który w większości przypadków jako surowca do  produkcji używa płyt wiórowych lub MDF.

 

Jakie są skutki takiego działania?

Ten błąd niesie duże skutki dla tartaków i innych zakładów obróbki drewna,  które muszą pozbywać się czystych surowców poprodukcyjnych. A to one stanowią doskonały materiał np. do produkcji  ekologicznego paliwa w postaci pelletu, jako odpadów. Tym samym zakłady te muszą przyjmować pełne ryzyko, odpowiedzialność i  koszty w tym zakresie.

 

Mamy również do czynienia z sytuacjami, kiedy to zakłady meblarskie, bazujące głównie na  płycie wiórowej i MDF, zawierającej szkodliwe związki chemiczne, „kwalifikują” odpady produkcyjne jako biomasę i deklarują jej zużywanie na własne cele grzewcze. Tym samym takie firmy posiadające własną kotłownię „biomasową”  stają się trucicielem powietrza dla całej okolicy. Do tego aspektu należy jeszcze dołożyć fakt, że Polska  jest jednym z największych na świecie producentów mebli z płyty, uwzględnić skalę z tego wynikającą i mamy gotowy przepis na jedną z najgorszych jakości powietrza w Europie.

 

Dlaczego taka sytuacja ma miejsce? Kto powinien sprawdzić, co jest spalane przez producentów mebli mających ciepłownie biomasowe?

Sytuacja właściwie całkowicie wymyka się spod kontroli, dotychczasowe działania służb w tym zakresie są w mojej  ocenie niewystarczające. Znam wręcz konkretne przykłady, kiedy jeden z większych producentów sklejek w  województwie warmińsko-mazurskim na swojej stronie internetowej chwali się, że jest samowystarczalny energetycznie, że prowadzi produkcję bezodpadową, ponieważ odpady są paliwem do własnej kotłowni biomasowej.  Ja bym chętnie go zapytał: co stanowi paliwo do tej ciepłowni, przecież nie trzeba być wielkim ekspertem, żeby  wiedzieć, że do produkcji sklejki używa się związków chemicznych w postaci klejów i lakierów. Pytanie, czy  ktokolwiek z lokalnych władz, wydając na przykład pozwolenie środowiskowe lub decyzję w sprawie odpadów,  uwzględnił tę sytuację.

To tylko fragment rozmowy…
Całą przeczytasz w tym numerze Magazynu Biomasa!

Zdjęcie: pixabay.com