Nawet 3000 zł za tonę i tygodniowe kolejki po kilka worków pelletu. Sezon grzewczy 2025/2026 okazał się dużym wyzwaniem dla całej branży, a granulat drzewny w lutym był medialnym tematem numer jeden.

Reklama

Tej zimy w Polsce brakowało pelletu. Sytuacja odbiła się szerokim echem i doprowadziła do przeprowadzenia przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) kontroli pod kątem zmowy cenowej na rynku.

Popyt jakiego dotąd nie było

Dziś rynek jest ustabilizowany i pellet kosztuje średnio 1400-1700 zł/t, ale jeszcze na początku roku ceny przekraczały nawet 2500 zł/t.

W 2025 r. kotły na biomasę były najchętniej wybieranymi urządzeniami w programie „Czyste Powietrze”. Rosnąca liczba odbiorców paliwa i niskie – na tle poprzednich zim – temperatury doprowadziły do wysokiego zapotrzebowania na pellet.

– Według Centralnej Ewidencji Budynków na terenie Polski działa ok. 480 tys. instalacji domowych spalających biomasę, czyli w większości pellet. Jedno takie urządzenie w ciągu roku zużyje średnio 4 tys. t biopaliwa. To oznacza, że roczne zapotrzebowanie gospodarstw domowych na pellet wynosi 1,5-1,6 mln t – mówił Adam Sarnaszek, prezes Polskiej Rady Pelletu, podczas marcowego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Ciepłownictwa.

Wielu dystrybutorów i producentów wskazuje na brak przygotowania do zimy wśród konsumentów. Klienci kupują pojedyncze worki na bieżąco, zamiast dokonywać zakupów z wyprzedzeniem, gdy ceny są niskie.


JUŻ DZISIAJ ZAPISZ SIĘ NA FORMUM PELLETU 2026!


– Wielu klientów przestało robić zapasy latem, ponieważ przyzwyczaili się do tego, że w ostatnich latach zimy były łagodne, a towar dostępny „od ręki”. Dodatkowo same składy hurtowe, markety i sieci handlowe nie zatowarowały się. Tymczasem na przełomie roku pojawiły się mrozy, jakich nie obserwowaliśmy od kilkunastu lat, co gwałtownie zwiększyło zapotrzebowanie i natychmiast przełożyło się na skumulowany popyt w środku sezonu – stwierdził Maciej Wiliński, właściciel firmy Ałtaj.

Ponadto część producentów w I i II kwartale 2025 r. zdecydowała się sprzedawać pellet energetyce zawodowej. W ten sposób próbowali utrzymać płynność finansową, odzyskując przynajmniej część pieniędzy zamrożonych w towarze.

Na Zachodzie Europy udało się już stworzyć system, który ogranicza problem braku stabilnego odbioru pelletu.

– Polska jest organizacyjnie młodym rynkiem biomasy. Jeszcze do niedawna produkowany pellet był eksportowany i dopiero budujemy pewne wewnętrzne mechanizmy. Wciąż brakuje dużych, profesjonalnych traderów, którzy zabezpieczaliby dostęp do paliw na zimę. Takie podmioty skupują pellet w sezonie wiosennym i magazynują go do momentu, gdy wzrośnie zapotrzebowanie. Po ich stronie leży też logistyka dystrybucji. W ten sposób działa rynek niemiecki czy skandynawski i niedługo w Polsce także pojawią się tacy traderzy – twierdzi Maciej Czerkas, dyrektor operacyjny w HSW Group.

Brak surowca blokuje producentów

Największym problemem pozostaje jednak brak surowca do produkcji pelletu.

– Wynika to z kilku czynników. Po pierwsze – część stolarni i tartaków wykorzystuje trociny do ogrzewania własnych zakładów. W związku z tym przy temperaturach sięgających w niektórych częściach Polski nawet -30°C, do dalszej sprzedaży pozostawało bardzo niewiele materiału. Z drugiej strony pojawił się problem z pozyskiwaniem drewna. Do oblodzonych lasów praktycznie nie dało się wjechać ciężkim sprzętem – komentuje Kazimierz Frischke, właściciel marki Mako Pellets. – Problemem pozostaje także ograniczanie pozyskania drewna przez rząd, co przekłada się na braki surowca – dodaje.

Zimą tartaki i firmy przetwarzające okrągłe drewno pracują mniej efektywnie. A jak wiadomo – pellet może powstawać wyłącznie z odpadów poprodukcyjnych.

Jak informował w swoim artykule Szymon Karwowski, dyrektor handlowy w firmie Sylva, ceny trociny tej zimy wzrosły z 65 do 120 zł za m3. – Materiał, który już dotrze do zakładu przetwórczego, jest zmrożony jak bryła lodu. Z tego powodu przetarcie trwa o wiele dłużej i konsumuje znacznie większe ilości energii. Spadek przetarcia może wynosić od 20 do nawet 50% – pisał Karwowski w artykule „Co się dzieje z tym pelletem? A.D. 2026”.

Problem z odpadami tartacznymi

Ograniczone przetarcie to jedno, ale problem z odpadami tartacznymi wiąże się także z kryzysem branży drzewnej. Według raportu Banku Pekao z września ubiegłego roku, firmy drzewne i meblarskie w 2024 r. wygenerowały 3,4 mld zł zysku netto. Jest to kwota o 57% niższa w porównaniu z 2022 r., który był rekordowy dla tej branży.

Spadek rentowności dotyczy całej europejskiej branży drzewnej, ale w Polsce został on dodatkowo spotęgowany przez decyzje rządu. W styczniu 2024 r. bez wcześniejszych konsultacji z przemysłem wprowadzono moratorium na wycinkę lasów, które wyłączyło część obszarów z pozyskania surowca. To także przekłada się na mniejszą dostępność odpadów do produkcji pelletu.

– Nie pomógł także import z krajów takich jak Estonia, Litwa i Łotwa, które również mierzyły się z silnymi mrozami i ograniczeniami produkcyjnymi, podobnymi do tych obserwowanych w Polsce. Z kolei dostawy z Ukrainy były ograniczone nie tylko przez niskie temperatury i zmniejszone moce wytwórcze, ale również przez rosnące zapotrzebowanie na rynku wewnętrznym – ocenił Maciej Wiliński.

Rząd wkroczył do akcji

Braki pelletu doprowadziły do interwencji polskiego rządu. UOKiK – na wniosek Ministra Energii – przeprowadził kontrolę. Sprawdzano, czy nie doszło do zmowy cenowej.

– Prezes UOKiK w lutym br. wysłał pismo do Ministra Energii na temat sytuacji dotyczącej rynku sprzedaży pelletu. Wskazał w nim, że wysokie ceny lub podwyżki cen danego towaru nie oznaczają automatycznie, że doszło do naruszenia prawa, ale mogą wynikać z czynników rynkowych, w tym krótkoterminowych zaburzeń popytu i podaży – informuje Agnieszka Orlińska, starsza specjalistka w Departamencie Komunikacji UOKiK.

W swoim stanowisku instytucja wskazuje, że warunki pogodowe i niskie temperatury były główną przyczyną braku pelletu. Dostrzeżono także problem spadku produkcji w sektorze meblarskim, co ma przełożenie na dostęp do surowca. UOKiK wskazał też na konsekwencje decyzji politycznych.

– We wrześniu 2025 r. weszło w życie rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska z 30 maja 2025 r. w sprawie szczegółowych cech jakościowo-wymiarowych drewna energetycznego, zakazujące spalania drewna w energetyce zawodowej. Spowodowało ono zmniejszenie podaży odpadów drzewnych, z których wytwarzany jest również pellet – wyjaśniła Agnieszka Orlińska.

Oprócz tej interwencji, ME przygotowało konferencję prasową, podczas której minister Miłosz Motyka mówił, że resort rozważa magazynowanie pelletu w celu zabezpieczenia dostaw. Na razie nie podjęto żadnej decyzji w tej sprawie.

Cały artykuł przeczytasz w magazynie Rynek Pelletu:

Tekst: Daria Lisiecka
Zdjęcie: Shutterstock

Newsletter

Newsletter

Bądź na bieżąco z branżą OZE