Producenci samochodów mogą zyskać więcej czasu na zmiany w swoich fabrykach. Komisja Europejska podjęła tę decyzję, dążąc do podtrzymania konkurencyjności na tle Chin i USA. Podtrzymanie kar miałoby katastrofalne skutki.
We wtorek KE zaproponowała złagodzenie norm związanych z emisją dwutlenku węgla generowaną przez sektor motoryzacji. Miesiąc wcześniej Ursula von der Leyen spotkała się z przedstawicielami branży.
Posypałyby się kary
Producentom samochodów osobowych i dostawczych został rok na dostosowanie się do celów redukcji emisji wyznaczonych im przez KE. Już teraz wiadomo, że części nie udałoby się zrealizować, dlatego unijny organ rozważa wydłużenie terminu o kolejne 3 lata.
– Elastyczność jest niezbędna krótkookresowo, ale nie zmienia strukturalnie błędnych założeń regulacji – uważa Raluca Marian, dyrektor ds. EU w Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego. – Nierealistyczne cele i pominięcie paliw z odnawialnych źródeł związane z przyjęciem sposobu liczenia emisji CO2 tylko z rury wydechowej są głównymi barierami. Nadchodzące regulacje powinny zapewnić bardziej praktyczne podejście – uważa przedstawicielka IRU.
Podtrzymanie dotychczas obowiazujących terminów oznaczałoby nałożenie kar, które według danych zebranych przez Reutersa, mogłyby wynieść nawet 15 mld euro. Od 1 stycznia br. samochody osobowe mogą emitować maksymalnie 93,6 g CO2/km, podczas gdy dotychczas limit wynosił 120 g CO2/km, a dla samochodów dostawczych – 153,9 g CO2/km. Dla producenta każdy gram CO2 wyemitowany ponad normę oznacza 95 euro kary od samochodów osobowych, 120 euro w przypadku lekkich aut dostawczych i 4250 euro od ciężarówek. Kwoty te należy pomnożyć przez liczbę wyprodukowanych pojazdów.
Czytaj też: Pierwsza dostawa biogenicznego CO2 do produkcji e-metanolu
KE twierdzi, że zmieniając rozporządzenie w sprawie norm emisji CO2 weźmie pod uwagę także preferencje konsumentów. Wiele osób z niechęcią patrzy na samochody elektryczne. Biznesowo są one nieopłacalne szczególnie dla firm transportowych, bo elektryczne ciężarówki mają stosunkowo mały zasięg, długi czas ładowania i są bardzo drogie. Pojawił się postulat, by zmiana rozporządzenia uwzględniła technologie inne niż elektromobilność, jak np. paliw syntetyczne czy biopaliwa.
Przegląd przepisów i wdrożenie ich nowego brzmienia zaplanowano na drugą połowę br. Aby zmiany weszły w życie, konieczne będzie zatwierdzenie nowego brzmienia przepisów przez Parlament Europejski i Radę Unii Europejskiej, w której prezydencję obecnie obejmuje Polska.
Zdjęcie: Archiwum Magazynu Biomasa
Źródło: PAP