Brązowy pojemnik to dopiero początek. W ZUOK „Orli Staw” bioodpady, które mieszkańcy wyrzucają każdego dnia, trafiają do instalacji fermentacji i stają się źródłem energii. Efekt? Zakład jest dziś praktycznie samowystarczalny w zakresie energii elektrycznej, a niewielkie nadwyżki może oddawać do sieci.
Piotr Szewczyk, zastępca dyrektora ds. technicznych i utrzymania ruchu w Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych „Orli Staw”, zaprosił redakcję „Magazynu Biomasa”, aby pokazać, co dzieje się z bioodpadami po ich odebraniu od mieszkańców i jak wygląda cały proces – od przygotowania wsadu po produkcję energii.
Od brązowego pojemnika do fermentera
Każdego roku do ZUOK „Orli Staw” trafia około 130 tys. ton odpadów. Blisko 30 tys. ton stanowią selektywnie zebrane bioodpady – zawartość dobrze znanych mieszkańcom brązowych pojemników. To właśnie one są jednym z paliw dla działającej w zakładzie instalacji fermentacji.
Instalacja pracuje na trzech głównych strumieniach odpadów. Pierwszy stanowią selektywnie zbierane odpady kuchenne i ogrodowe. Po wstępnym przygotowaniu – m.in. sortowaniu, rozdrobnieniu i odsianiu zanieczyszczeń – trafiają do fermentera.
11. Kongres Biogazu Conference&Expo – sprawdź!
Drugim strumieniem są przeterminowane produkty spożywcze oraz selektywnie zbierane odpady kuchenne. W rozdzielaczu frakcji oddzielane są części stałe i ciekłe, które następnie kierowane są do instalacji. Trzeci strumień stanowią odpady ciekłe, dozowane do fermentera ze specjalnego, ogrzewanego zbiornika.
Sam fermenter ma pojemność 1400 m3, a proces fermentacji trwa w nim około 21 dni. Z każdej tony wsadu instalacja produkuje od 100 do 120 m3 biogazu. Powstały gaz jest oczyszczany, a następnie kierowany do agregatu kogeneracyjnego, w którym wytwarzane są energia elektryczna i ciepło wykorzystywane przede wszystkim na potrzeby zakładu.
– W tej chwili jesteśmy samowystarczalni energetycznie w zakresie energii elektrycznej. Praktycznie nie pobieramy energii z sieci, a nawet niewielkie nadwyżki sprzedajemy – mówi Piotr Szewczyk.
Więcej niż energia
Fermentacja bioodpadów wytwarza nie tylko biogaz. Pozostałość po procesie jest odwadniana i dalej zagospodarowywana. Frakcja ciekła trafia do okolicznych rolników i jest wykorzystywana na polach, natomiast frakcja stała po kompostowaniu również staje się środkiem nawozowym. Zakład posiada certyfikat pozwalający na jego stosowanie jako nawozu organicznego.
To właśnie połączenie kilku efektów w jednym procesie Piotr Szewczyk określa jako największą zaletę instalacji: bioodpady są zagospodarowywane w zamkniętym, hermetycznym procesie, powstaje z nich sterowalna energia odnawialna, a na końcu procesu otrzymuje się jeszcze produkt nawozowy.
Czytaj też: Biometan na rodzinnym pikniku naukowym w Krośnie
Instalacja w „Orlim Stawie” pracuje już na tyle stabilnie, że stała się miejscem odwiedzanym przez przedstawicieli innych zakładów i samorządów zainteresowanych podobnymi rozwiązaniami.
– Przyjmujemy mnóstwo wycieczek i gości, którzy chcą się zapoznać z naszą technologią. Tego typu instalacje zaczynają powstawać w Polsce, niestety zbyt wolno – podsumowuje Piotr Szewczyk.
Jak wygląda droga bioodpadów od brązowego pojemnika do fermentera? Ile energii można z nich odzyskać i co dzieje się z pofermentem? Zobacz materiał filmowy z ZUOK „Orli Staw”:







































