– Do spółdzielni energetycznych nie trzeba dorabiać wielkiej filozofii. To jest prosta ekonomia – albo się opłaca, albo nie. A im większy partner zewnętrzny, tym spółdzielnia opłaca się bardziej – mówi Szymon Górniak, zaangażowany w tworzenie i prowadzenie jedenastu spółdzielni energetycznych w całej Polsce.

Reklama

Polska przeżywa boom na spółdzielnie energetyczne, liczba takich zarejestrowanych podmiotów przekroczyła już 600. I co istotne, w wielu przypadkach gminy nie bazują już jedynie na własnych instalacjach wytwórczych, lecz coraz chętniej sięgają po partnerski model produkcji energii z udziałem zewnętrznego wytwórcy. Jak mówi Szymon Górniak, spośród 11 spółdzielni, w których tworzenie jest zaangażowany, tylko jedna działa bez takiego partnera. Wszystkie pozostałe – w większych gminach i miastach – opierają się na współpracy z prywatnym producentem energii.

– Bo to się po prostu opłaca – podkreśla bez wahania ekspert.

Celem każdej spółdzielni energetycznej jest osiągnięcie jak najwyższego współczynnika niezależności energetycznej. W jaki sposób może w tym pomóc współpraca z zewnętrznym wytwórcą energii?

LINIOWE OSZCZĘDNOŚCI

Klucz tkwi w mechanizmie oszczędności na dystrybucji. W ramach spółdzielni energetycznej od energii produkowanej i wykorzystywanej między jej członkami nie płaci się zmiennych opłat dystrybucyjnych. A w przypadku samorządów mogą one sięgać nawet 400 zł netto za MWh (czyli około 500 zł brutto). To wszystko sprawia, że im większy wolumen energii wytwarzany jest w spółdzielni, tym większa oszczędność.

Policzmy:

  • 1 GWh zużycia to ok. 500 tys. zł oszczędności rocznie.
  • 2 GWh – ok. 1 mln zł.
  • 3 GWh – ok. 1,5 mln zł.

– Oszczędności są liniowe. Wielkość ma tutaj zatem duże znaczenie – mówi Górniak.

JAK ZARABIA WYTWÓRCA?

Model współpracy samorządu z zewnętrznym partnerem musi być korzystny także dla producenta energii – jest to najczęściej właściciel farmy fotowoltaicznej. Punktem odniesienia jest rynkowa cena energii czynnej, jaką gmina byłaby w stanie zakontraktować na rynku. Obecnie oscyluje ona w granicach 500–550 zł za MWh.

Założenia są proste: gmina chce kupować energię nie drożej niż dotychczas, pamiętając o kosztach operacyjnych (20–100 zł/MWh) powinna pozostawić zdecydowaną większość oszczędności z dystrybucji po swojej stronie. W praktyce oznacza to, że wytwórca może sprzedawać energię spółdzielni po wyższych stawkach niż rynkowe, nawet o 50–100 zł / MWh więcej niż oferuje rynek komercyjny. Umowy zawierane są zwykle na 2–3 lata, co daje stabilność zarówno gminie, jak i wytwórcy.

Cały artykuł przeczytasz w magazynie Zielona Gmina:

Tekst: Lech Bojarski
Zdjęcie: Shutterstock

Newsletter

Newsletter

Bądź na bieżąco z branżą OZE