Jak wykorzystać moce przyłączeniowe dla potrzeb OZE?

moce przyłączeniowe OZE

Jak wykorzystać moce przyłączeniowe dla potrzeb OZE? Zgodnie z dyrektywą UE 2018/2021 z dnia 11 grudnia 2018 r. do roku 2030 udział wyprodukowanej energii elektrycznej w źródłach odnawialnych winien osiągnąć 32 proc. całkowitej produkcji. W Polsce na koniec 2019 r. udział ten wynosił zaledwie 15 proc.

Zauważalne ożywienie w zakresie instalowania OZE, a zwłaszcza farm fotowoltaicznych, nastąpiło po wejściu w życie ustawy o odnawialnych źródłach energii z dn. 20 lutego 2015 r. z późniejszymi zmianami. Należy w tym miejscu podkreślić, że rozwój OZE nie może przebiegać żywiołowo, ale winien być ściśle skorelowany ze specyfiką sektora wytwórczego danego kraju. W przypadku Polski sektor wytwarzania w ponad 75 proc. oparty jest na węglu kamiennym bądź brunatnym, spalanym w blokach kondensacyjnych, które charakteryzują się znikomym zakresem regulacji mocy (± 5 proc.).

Natomiast zakres zmian obciążenia systemu, tak w skali doby jak też pory roku przekracza 50 proc. W związku z tym, zakres regulacji znakomitej większości elektrowni, nie odpowiada rzeczywistym potrzebom regulacyjnym systemu.

Specyfika sektora wytwórczego

W źródłach typowo regulacyjnych takich jak elektrownie gazowe i wodne o zakresie regulacji do 50 proc. obciążenia, produkuje się w Polsce znikome ilości energii. Ta specyfika sektora wytwórczego powinna determinować rozwój poszczególnych rodzajów OZE, tak aby nie doprowadzić do zachwiania stabilności pracy systemu elektroenergetycznego.

Nadmierny udział ułomnych źródeł energii tj. pracujących okresowo – bez jakichkolwiek możliwości regulacyjnych, stanowi realne zagrożenie dla stabilnej pracy KSE, z możliwymi przypadkami blackoutu włącznie.

WSZYSTKO, CO MUSISZ WIEDZIEĆ O OZE. SPRAWDŹ!

Dobrym wzorcem dla polskiej energetyki wydaje się być energetyka brytyjska, gdzie aż 41,3 proc. energii produkowane jest w elektrowniach gazowych, czyli w źródłach o charakterze regulacyjnym. Pozwala to produkować aż 21,2 proc. energii w farmach wiatrowych, bez zagrożenia stabilności pracy systemu. Niestety w Polsce, przy prawie zupełnym braku źródeł regulacyjnych, dominują nadal źródła OZE o niesterowalnym poziomie produkcji energii, czyli tzw. ułomne źródła energii. Tę niekorzystną sytuację pogłębia fakt dalszego ich preferowania.

Na przykład zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 31 grudnia 2019 r. w sprawie maksymalnej ilości i wartości energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, która mogła zostać sprzedana w drodze aukcji w 2020 r. wynika, że z farm wiatrowych i farm PV wolumen sprzedaży wynosił 58 mln MWh energii elektrycznej, podczas gdy ze źródeł regulacyjnych jedynie 11,3 mln MWh.

Preferowanie ułomnych OZE i konsekwencje

Biorąc pod uwagę fakt, że elektrownie PV, a także farmy wiatrowe produkują wielokrotnie mniej energii w przeliczeniu na jednostkę mocy niż źródła regulacyjne, siłą rzeczy moc zainstalowana tego rodzaju źródeł musi być proporcjonalnie większa. System elektroenergetyczny nie może być przesycony ułomnymi źródłami energii, gdyż grozi to utratą stabilności dynamicznej systemu.

W praktyce łączna moc tych źródeł nie powinna przekroczyć mocy zainstalowanej źródeł regulacyjnych przyłączonych do systemu. Niestety, powszechną praktyką „regulacyjną” w KSE jest cykliczne odstawienie i ponowne włączenie węglowych bloków energetycznych. Owszem, deficyt ekonomiczny takiego działania można skompresować tzw. opłatą mocową, doliczoną do rachunku dla odbiorców energii elektrycznych.

To tylko fragment artykułu. Cały przeczytasz w Magazynie Biomasa. Sprawdź poniżej:


Inne wydania Magazynu Biomasa znajdziesz tutaj. Dlatego kliknij i czytaj!

This post is also available in: polski