Rosnące ceny prądu i ciepła, rosnące góry odpadów i napięte budżety gmin – czy istnieje rozwiązanie, które ukoi wszystkie te bolączki naraz? Tak, jest nim biogazownia. W partnerstwie publiczno-prywatnym albo przy współpracy z zewnętrznym operatorem, taka instalacja potrafi przynieść samorządom oszczędności, nowe dochody i realne korzyści dla mieszkańców, bez drenażu gminnej kasy.

Reklama

Jeszcze 15 lat temu rząd snuł ambitne plany, w których do 2020 r. w każdej gminie miała działać biogazownia rolnicza. Rzeczywistość jednak zweryfikowała te założenia, zamiast ok. 2,5 tys. instalacji mamy dziś w Polsce ok. 181 biogazowni rolniczych plus 65 mikroinstalacji do 50 kW. Łączna moc wszystkich biogazowni rolniczych to ok. 170 MW, które w 2024 r. wyprodukowały ponad 1000 GWh zielonej energii elektrycznej.

To wciąż kropla w morzu potrzeb, ale też dowód na olbrzymi niewykorzystany potencjał, zwłaszcza dla samorządów szukających oszczędności i lokalnych źródeł energii.

INWESTYCJA Z POTENCJAŁEM

Biogazownia to w dużym uproszczeniu mała elektrociepłownia na lokalną biomasę. W procesie fermentacji np. odpadów rolnych, spożywczych czy gnojowicy powstaje biogaz, który spalany jest w agregatach kogeneracyjnych produkując prąd i ciepło. Co ważne, aż 92% substratów wykorzystywanych w polskich biogazowniach rolniczych stanowią odpady, które są przetwarzane na użyteczną energię oraz cenny nawóz (tzw. poferment).

Sama instalacja wymaga stałej, codziennej obsługi, w przeciwieństwie do wiatraków czy fotowoltaiki, co oznacza nowe miejsca pracy i impuls dla lokalnej gospodarki. Biogazownia stymuluje lokalny rozwój, od rolników dostarczających surowce, przez operatorów instalacji, po firmy korzystające z taniego ciepła. Korzyści dla społeczności są wielowymiarowe.

Oto najważniejsze z nich:

Tanie ciepło i prąd

Energia z biogazowni może zasilać lokalną sieć ciepłowniczą, ogrzewać szkoły, urzędy czy mieszkania, a także dostarczać prąd do oświetlenia ulic czy budynków użyteczności publicznej. Przykładowo w Michałowie na Podlasiu dwie biogazownie o łącznej mocy 1,2 MW dostarczają ciepło do 12 budynków (od szkoły i pływalni po ratusz), znacząco obniżając koszty ogrzewania tych obiektów. Z kolei w gminie Kisielice ciepło z biogazowni pokrywa latem całe zapotrzebowanie miasta na ciepłą wodę, pozwalając wyłączyć miejską kotłownię i zaoszczędzić paliwo. Mieszkańcy płacą niższe rachunki za ogrzewanie.

Nowe dochody gminy

Dobrze zorganizowana inwestycja biogazowa zasila też budżet samorządu. Po pierwsze, właściciel biogazowni płaci lokalne podatki (np. od nieruchomości). W Kisielicach prywatny inwestor uruchomił 1 MW biogazownię jako spółkę zarejestrowaną na terenie gminy, dzięki czemu podatki zasilają kasę miasta. Po drugie, jeśli gmina wejdzie kapitałowo w projekt (np. poprzez swoją spółkę komunalną), może czerpać dywidendy z zysku. Partner prywatny sprzedaje nadwyżki prądu do sieci, a gmina jako współwłaściciel spółki dostaje część zysków. Nawet przy minimalnym zaangażowaniu finansowym, samorząd może więc finansowo skorzystać na działalności biogazowni.

Oszczędności i bezpieczeństwo energetyczne

Własne źródło energii uniezależnia gminę od wahań cen węgla czy gazu. Biogaz może zasilać lokalne kotłownie lub generatory prądotwórcze, zwiększając bezpieczeństwo energetyczne gminy. Ponadto wykorzystanie lokalnych odpadów rozwiązuje problem ich utylizacji, mniej wydatków na wywóz śmieci czy oczyszczanie ścieków, bo część odpadów można przerobić na energię na miejscu.

Ekologia i jakość życia

Biogazownia redukuje emisje gazów cieplarnianych (metan z gnojowicy trafia do generatora zamiast do atmosfery) oraz obniża emisje szkodliwych substancji dzięki zastępowaniu paliw kopalnych odnawialnym biopaliwem. Poprawia się jakość powietrza, znika uciążliwy fetor z rozlewanej na pola gnojówki, gdyż trafia ona do szczelnych komór fermentacyjnych. Powstający poferment (bezwonny, stabilny produkt fermentacji) jest świetnym nawozem, który rolnicy mogą rozprowadzać na pola zamiast sztucznych nawozów.

W Michałowie dzięki kontraktom z biogazownią rolnicy zaczęli uprawiać kukurydzę nawet na słabych, odłogowanych dotąd glebach, dostali gwarancję zbytu plonów i jednocześnie darmowy nawóz w postaci pofermentu.

950 tys. – 1,7 mln zł TYLE MOGĄ WYNOSIĆ ŁĄCZNE ROCZNE KORZYŚCI Z BIOGAZOWNI O MOCY 0,3-0,4 MW

PPP – PARTNERSTWO, KTÓRE SIĘ OPŁACA

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego nie każda gmina posiada własną biogazownię? Główną barierą są koszty inwestycyjne. Wybudowanie średniej wielkości instalacji to spory wydatek – szacunkowo około 15 mln zł na 0,5 MW mocy elektrycznej. Dla wielu samorządów to wydatek, na który nie mogą sobie pozwolić. I dlatego warto zainteresować się formułą PPP, czyli partnerstwa publiczno-prywatnego.

Ten model pozwala zrealizować inwestycję wspólnie z prywatnym kapitałem, dzieląc się nakładami i ryzykiem. Formuła PPP jest bardzo elastyczna, prawo dopuszcza wspólne przedsięwzięcia przy budowie infrastruktury, świadczeniu usług, zarządzaniu majątkiem itp. W praktyce oznacza to, że gmina nie musi wykładać całości funduszy. Partner prywatny może ponieść większość, a nawet całość kosztów budowy biogazowni. Samorząd wnosi wtedy np. grunt, infrastrukturę lub aport w postaci istniejących instalacji, a także swoje przywileje i know-how (np. szybsze procedury administracyjne, organizację dostaw substratu od okolicznych rolników itp.).

Cały artykuł przeczytasz w magazynie Zielona Gmina:

Tekst: Sylwia Koch-Kopyszko, Stowarzyszenie Zielony Gaz dla Klimatu
Zdjęcie: Shutterstock

Newsletter

Newsletter

Bądź na bieżąco z branżą OZE