W ponad 100 miastach w 42 stanach odbyły się protesty przeciwko budowie centrów danych. Dla coraz większej liczby Amerykanów rozwój AI oznacza nie tylko postęp technologiczny, ale także zagrożenie dla lokalnych społeczności. W mediach społecznościowych pojawia się wiele nagrań mieszkańców, którzy pokazują m.in. brązową wodę płynącą z kranów i wskazują na problemy, jakie – ich zdaniem – wiążą się z funkcjonowaniem takich obiektów.
W lipcu w Stanach Zjednoczonych odbył się Narodowy Dzień Protestu przeciwko Centrom Danych AI. Za organizację akcji odpowiada organizacja Humans First, założona przez działaczkę ruchu MAGA i liderkę grupy „Women for Trump” Amy Kremer.
Centra danych jako kiepski sąsiad
Protestujący przekonują, że centra danych powstają zbyt szybko i często bez uwzględnienia interesów lokalnych społeczności. Zwracają uwagę na ogromne zużycie wody, wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną, hałas oraz rosnącą koncentrację wpływów i zysków w rękach największych firm technologicznych.
Według sondażu Emerson College 42% ankietowanych sprzeciwia się budowie centrów danych w swoim sąsiedztwie, a 34% popiera takie inwestycje.
Czytaj też: Łukaszenka zachęca Białorusinów, by używali pelletu
Kropla, która drąży skałę
Jednym z impulsów do protestów była decyzja Amazona o budowie dużego centrum danych w wiejskim hrabstwie Frederick w stanie Maryland. Początkowo projekt nie budził większych kontrowersji, jednak gdy pojawił się plan rozszerzenia inwestycji o kolejne 1000 akrów, lokalna społeczność zaczęła protestować. Oznaczałoby to zajęcie terenów zielonych i gruntów rolnych.
– Nie mam nic przeciwko centrom danych, o ile są zlokalizowane we właściwym miejscu. Nie zgadzam się jednak, by zajmowały one najlepsze grunty rolne – powiedziała lokalna aktywistka Elizabeth Bauer.
Dodatkowym argumentem przeciwników inwestycji jest fakt, że hrabstwo Frederick od lat zmaga się z problemem suszy. W tej sytuacji lokalizacja obiektu o bardzo dużym zapotrzebowaniu na wodę budzi szczególne kontrowersje.
Amerykański sen o centrach danych
Na terenie Stanów Zjednoczonych działa około 5000 centrów danych. Największa ich koncentracja znajduje się w Wirginii, gdzie funkcjonuje region znany jako „Data Center Alley”. Powstało tam już ponad 550 takich obiektów.
Szacuje się, że niemal 40% Amerykanów mieszka w odległości pięciu mil od co najmniej jednego centrum danych. Liczba ta prawdopodobnie będzie rosła, ponieważ w budowie znajduje się około 1500 kolejnych obiektów.
Czytaj też: Jedna biogazownia już jest, za rok będzie druga
Obecnie centra danych odpowiadają za około 4,4% zużycia energii elektrycznej w USA. Według prognoz Goldman Sachs udział ten może wzrosnąć do nawet 8,5% do końca 2027 roku.
Rosnące zapotrzebowanie na energię przekłada się również na rachunki mieszkańców. Według analiz w stanach o największej koncentracji centrów danych ceny energii elektrycznej w ciągu pięciu lat wzrosły nawet o 267%.
Protestujący nie sprzeciwiają się AI jako takiemu. Problemem jest raczej to gdzie i na jakich zasadach budowane są centra danych.
Apel rzeczywiście został w pewnym stopniu usłyszany. W Nowym Jorku wstrzymano budowę nowych wielkoskalowych centrów danych na okres roku. Niektóre hrabstwa i gminy także wydały tymczasowe zakazy.
Zielona Gmina. Czytaj za darmo w internecie!
Zdjęcie: magnific/evening_tao
Źródło: DW, Business Insider, Ekantipur, Time














![Czy zimą znowu zabraknie pelletu? [WIDEO] ogrzewanie pelletem](https://magazynbiomasa.pl/wp-content/uploads/2024/03/pellet-kotly-ogrzewanie-pelletem-shutterstock-218x150.jpeg)































