Zmiany w programie „Czyste Powietrze” wcale nie naprawiły jego problemów. Zasady stały się bardziej skomplikowane, procedury długotrwałe, a pomoc dla najuboższych – praktycznie niedostępna. Przedstawiciele samorządów wypowiedzieli się na ten temat w wywiadzie przeprowadzonym przez Polski Alarm Smogowy (PAS).

Reklama

Nowa wersja „Czystego Powietrza” działa do 31 marca 2025 r. Miała być odpowiedzią na kryzys programu, a zamiast tego jeszcze bardziej go pogrążyła.

Nie ufają i gminy, i beneficjenci

Zdaniem pracowników gmin program stał się skomplikowany w obsłudze, a potencjalni beneficjenci utracili do niego zaufanie. Nieprzychylne opinie pojawiają się także wśród wykonawców.

Dowodem na spadek zaufania może być fakt, że od rozpoczęcia nowej edycji programu do końca 2025 r. złożono 50 000 wniosków. W analogicznym okresie rok wcześniej było to 205 000 wniosków. Zainteresowanie „Czystym Powietrzem” spadło więc praktycznie czterokrotnie.


Czytaj też: Pelletu nie ma, a jak jest, to za 2000 zł. Co się dzieje na rynku?


Tymczasem tegoroczna zima pokazała, jak dużym problemem jest smog w Polsce. „Czyste Powietrze” miało to naprawić poprzez termomodernizację budynków i wymianę kopciuchów na nowoczesne źródła grzewcze. Tymczasem przy obecnym poziomie zainteresowania wymiana urządzeń nie dokona się nawet do planowanego 2032 r.

– Wnioski płynące z analizy ocen programu “Czyste Powietrze” przez gminy są porażające. Na początku 2024 r. mieliśmy nadzieję, że zapowiedzi premiera Tuska o usprawnieniu programu Czyste Powietrze, szybszej walce ze smogiem i pomocy dla gospodarstw domowych w termomodernizacji domów zostaną zrealizowane. Niestety, jak widzimy po dwóch latach sprawowania rządów, program znajduje się w głębokim kryzysie, a walka ze smogiem mocno wyhamowała. W obecnym tempie cele programu zdefiniowane przez NFOŚ, a więc wymiana 2,5 miliona kopciuchów, nie zostaną osiągnięte nawet w ciągu czterdziestu lat – ocenia Andrzej Guła, lider PAS.

Stary program, nowe problemy

Zdaniem pracowników gmin największa blokada to obecnie procedury trwające miesiące i uznaniowość w interpretowaniu regulaminu programu. Urzędnicy Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) wydają decyzje dowolnie, bo brakuje spójnej interpretacji zasad. Często pojawiają się żądania dodatkowych dokumentów, oświadczeń czy wyjaśnień, a do momentu ich złożenia dopłaty są wstrzymywane. Powszechną praktyką stały się też nagłe decyzje o zmniejszeniu kolejnych transz dotacji, pomimo zapisów w obowiązujących umowach.

– Opóźnienia nie dotyczą jedynie wypłat. U nas miesiącami czeka się na numer umowy. Ludzie tracą zaufanie do tego systemu już na samym początku drogi – stwierdził jeden z respondentów ankiety PAS.

Kolejną kwestią wskazaną przez samorządy jest wykluczenie najuboższych z możliwości pozyskania pomocy. To znaczący problem, bo program miał wesprzeć właśnie tych, dla których wymiana kotła jest trudna z powodów finansowych. Obecnie konieczność termomodernizacji budynku sprawia, że koszty rosną od kilkudziesięciu do nawet ponad 100 tys. złotych. Wielu osób nie stać na pokrycie takiego wydatku i oczekiwanie na zwrot z WFOŚiGW.


Czytaj też: Śląskie gminy dostaną 27 milionów złotych na OZE


Często podnoszona kwestia to także audyt energetyczny, który stał się dodatkowym obowiązkiem w nowej wersji programu. Ma on oceniać, czy dany budynek kwalifikuje się do programu, ale koszt takiej analizy to nawet 2000 zł. Jednocześnie – przeprowadzenie audytu nie gwarantuje uzyskania dotacji.

– Nowa edycja programu to niestety kompletna porażka. Klienci przychodzą, informujemy ich o konieczności realizacji audytu i jego przeciętnych kosztach i tyle ich widzimy – mówi jeden z przedstawicieli gmin.

Jednym z największych problemów pozostają niezapłacone zaległości względem wielu wykonawców programu. WFOŚiGW opóźnia wypłaty do tego stopnia, że wiem małych lokalnych firm ma problem z zachowaniem płynności finansowej. Z tego powodu beneficjentom dużo łatwiej jest znaleźć wykonawcę wśród dużych firm, co często wiąże się z wyższym kosztem usług.

Rząd pozostaje optymistycznie nastawiony do „Czystego Powietrza”. Takie nastawienie trudno dostrzec jednak wśród gminnych operatorów, beneficjentów i wykonawców. W grudniu 2025 r. w Sejmie odbyło się spotkanie, które miało być przestrzenią do rozmów nad usprawnieniem „programu”Czystego Powietrza”. Okazuje się jednak, że każda strona ma swoją optykę, a przez to trudno znaleźć jakiekolwiek wyjście z impasu.

Zdjęcie: Archiwum Magazynu Biomasa

Źródło: PAS

Newsletter

Newsletter

Bądź na bieżąco z branżą OZE