Biomasa? Wszystko zależy od sytuacji rynkowej

Z Krzysztofem Buczkiem, dyrektor ds. obrotu biomasą w Grupie Veolia S.A. o obecnej sytuacji biomasy w miksie paliwowym i planach jej dalszego wykorzystywania, rozmawia Maciej Roik

Jak na przestrzeni ostatnich lat zmieniła się skala wykorzystania biomasy w Grupie Veolia?
Przygoda z energetycznym wykorzystywaniem biomasy w Grupie Veolia w Polsce na potrzeby produkcji energii elektrycznej rozpoczęła się w 2006 r. w elektrociepłowni EC Karolin w Poznaniu, gdy oddano do użytku instalację współspalania (spalania wielopaliwego) biomasy z miałem węgla kamiennego. Kierownictwo Grupy widząc zachętę ze strony ustawodawcy do rozwijania energetycznego wykorzystywania biomasy do produkcji elektrycznej energii odnawialnej, obrało wieloletnią strategię rozwijania produkcji energii z biomasy, co zaowocowało oddaniem do użytku w 2008 r. kolejnej instalacji do współspalania biomasy w elektrociepłowni EC4 w Łodzi oraz dedykowanej instalacji spalania wielopaliwowego w 2011 r. w elektrociepłowni EC3 w Łodzi. Kolejnym krokiem w realizacji tej strategii było uruchomienie 2012 r. dedykowanej instalacji do spalania biomasy w elektrociepłowni EC Karolin w Poznaniu oraz w elektrociepłowni EC4 w Łodzi (kotły fluidalne BFB). Należy również odnotować, że od 2005 r. produkujemy również ciepło na potrzeby mieszkańców w Trzciance.
Realizacja założonej strategii sprawiła, że w szczytowym okresie wykorzystywaliśmy w naszej Grupie w Polsce blisko 800 tys. ton biomasy rocznie w postaci zrębki i pelletu agro. Niestety niekorzystne zmiany jakie zaszły w 2012 r. na rynku świadectw pochodzenia (tzw. zielonych certyfikatów) wymusiły na nas zaprzestanie współspalania w połowie 2012 r. W konsekwencji wykorzystujemy dziś biomasę jedynie w instalacjach dedykowanych do spalania biomasy, zużywając rocznie ok. 450 tys. ton biomasy.

Jakie wolumeny biomasy są obecnie spalane?
W Łodzi zużywamy ok. 250 tys. ton biomasy rocznie, w Poznaniu ok. 185 tys. ton, w Trzciance ok. 8 tys. ton biomasy. Zużywamy zrębkę drzewną i pellet pochodzenia rolnego. Co najmniej 20 proc. wolumenu spalanego w elektrociepłowniach stanowi biomasa pochodzenia rolnego. 100 proc. biomasy przez nas wykorzystywanej to biomasa pochodzenia krajowego.

Czy widzi pan szansę, by Grupa Veolia zwiększyła udział biomasy w swoim miksie paliwowym? Jeśli tak, od czego to będzie zależało? Jak w tym zakresie wyglądają plany na 2016 rok?
Chciałbym zwrócić uwagę, że nasze zakłady produkcyjne są elektrociepłowniami i ciepłowniami. Produkcja energii w tych zakładach, a w konsekwencji zużycie paliwa pierwotnego, zależy w głównej mierze od warunków pogodowych – im niższa temperatura zewnętrzna, tym tym większe zużycie paliwa (oczywiście w pewnych granicach). Ponieważ nie zakładamy, aby średnie temperatury zewnętrzne w nadchodzącym r., szczególnie w sezonie grzewczym, miały być znacząco różne w porównaniu do odnotowanych w 2015 r., nie przewidujemy istotnego zwiększenia zużycia biomasy. Zwiększenie udziału biomasy w obecnej strukturze spalanych paliw w naszej Grupie nie ulegnie zmianie, dopóki sytuacja rynkowa i prawna nie zacznie sprzyjać rozwijaniu tego obszaru.

Sądzę, że spalanie biomasy bez wsparcia na odpowiednim poziomie nie będzie opłacalne, szczególnie w sytuacji, gdy nadwyżka kosztu zakupu paliwa biomasy w stosunku do węgla nie zostanie skompensowana dodatkowymi przychodami na właściwym poziomie.

Jaki wpływ na spalanie biomasy ma obecnie cena zielonych certyfikatów. Gdzie jest granica opłacalności. Czy bez certyfikatów spalanie biomasy może się w przyszłości opłacać?
Na opłacalność spalania biomasy ma wpływ zarówno cena zakupu biomasy, ale także cena świadectw pochodzenia elektrycznej energii odnawialnej, ceny tzw. energii elektrycznej „czarnej”, cena prawa do emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Aktualnie opłacalność spalania biomasy oscyluje w granicach zera. Patrząc z ekonomicznego punktu widzenia, spalanie biomasy w obecnych warunkach jest trudne, szczególnie w sytuacji, gdy wytwórca ma jeszcze możliwość produkcji energii z węgla, którego ceny na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy uległy znaczącej obniżce. Z uwagą śledzimy notowania cen świadectw pochodzenia, jak również innych czynników, które mają wpływ na opłacalność produkcji energii odnawialnej. W zależności od rozwoju sytuacji na bieżąco dostosowujemy nasze działania. Sądzę, że spalanie biomasy bez wsparcia na odpowiednim poziomie nie będzie opłacalne, szczególnie w sytuacji, gdy nadwyżka kosztu zakupu paliwa biomasy w stosunku do węgla nie zostanie skompensowana dodatkowymi przychodami na właściwym poziomie.

Czy pana zdaniem powstawanie dedykowanych instalacji spalających tylko biomasę (np. takich jak Drax czy Teesside) jest właściwym posunięciem i czy właśnie w tym kierunku nie powinna zmierzać nasza polska energetyka?

Aktualna sytuacja rynkowa, w szczególności utrzymujący się nawis świadectw pochodzenia na poziomie ok. 21 TWh, skutkujący niskim poziomem cen tych świadectw, a także nieustabilizowane środowisko prawne nie sprzyjają w mojej opinii podejmowaniu decyzji za rozwijaniem instalacji spalających biomasę.

Dlaczego Veolia zupełnie zrezygnowała ze współspalania? Czy wynika to z kontrowersji związanych z tą technologią, czy może z rachunku ekonomicznego?

Polski system prawny dopuszczał i nadal dopuszcza współspalanie jako w pełni legalny sposób spalania biomasy. Dyskusje wokół tego procesu spalania były głównie podnoszone przez podmioty czy grupy, które czuły się zagrożone w sytuacji, gdy energetyka zasysała każdą ilość biomasy z rynku za cenę wyższą od tej, którą te podmioty były w stanie zapłacić. Od kiedy pojawiła się nadwyżka biomasy na rynku, kontrowersje wokół tego procesu wygasły. W naszym przypadku zdecydował rachunek ekonomiczny.

Czy uważa pan, że współspalanie w Polsce może jeszcze wrócić do łask? Jeśli tak, co musi się wydarzyć?

Aby współspalanie znów było stosowane na szeroką skalę, musiałyby zaistnieć uwarunkowania rynkowe i prawne jakie miały miejsce przed 2012 rokiem. W mojej ocenie nie ma przesłanek, aby współspalanie znów było opłacalne.

Źródło: Dostawcy Zawodowi Biomasy, grudzień 2015 r.

Zdjęcie: Krzysztof Buczek

This post is also available in: pl