Podpatrywanie przyrody i wykorzystywanie jej mądrości to droga, którą ludzkość podąża od wieków. To ważne w czasach, kiedy coraz bardziej ograniczamy zużycie paliw kopalnych. I coraz częściej sięgamy po rozwiązania związane z odnawialnymi źródłami energii. Kierunek ten wydaje się oczywisty i najzwyczajniej w świecie korzystny ekonomicznie.


REKLAMA

Reklama

Eastgate Center w Harare (Zimbabwe) – wielkie centrum biurowo-handlowe – nie posiada tradycyjnego systemu chłodzenia i ogrzewania powietrza. Architekci projektujący budynek wykorzystali model chłodzenia pasywnego, który zaczerpnęli z zasobów mądrości życiowej… termitów. Dzięki temu budynek zużywa zaledwie 10 proc. energii potrzebnej do schłodzenia podobnej wielkości konstrukcji z tradycyjnymi rozwiązaniami klimatyzacyjnymi.

Biogazownie, będące prostym przeniesieniem układu trawiennego przeżuwaczy, to kolejny doskonały przykład tego, że przyroda sama wskazuje nam kierunek, w którym powinniśmy podążać. Pytanie jednak brzmi: czy monokultury produkujące substrat z przeznaczeniem na cele energetyczne są tym, o co chodziło Matce Naturze?

W krótkim czasie stało się oczywiste, że produkcja roślinna przeznaczana specjalnie na potrzeby biogazowni nie jest optymalnym rozwiązaniem. A już na pewno nie wobec ogromnych ilości odpadów, jakie generujemy jako społeczeństwo globalne. Szacuje się, że 40 proc. wszystkich odpadów to masa biodegradowalna – czy to z rolnictwa, czy to z przemysłu owocowo-warzywnego, czy to z odpadów komunalnych.

Technologie biogazowania IV generacji

Inżynierowie przyjrzeli się uważniej zwierzętom z założenia wszystkożernym i na podstawie tych obserwacji opracowali model biogazowania pozwalający utylizować wszelkie odpady biodegradowalne powstające w wyniku działalności człowieka. Przekształcanie odpadów na energię, niewątpliwie można uznać za duży sukces. Ale czy to zakończyło etap poszukiwania lepszych rozwiązań? Oczywiście, że nie. Zaprojektowane instalacje biogazowe same w sobie już są wysoce zasobożerne.

Energia, jakiej potrzebujemy do przygotowania substratów i jaką musimy dostarczyć do reaktora, aby mogły zadziałać systemy mieszania i napędy do nich, to jeden z kluczowych kosztów eksploatacyjnych. Do tego należy doliczyć setki hektarów niezbędnych do pozbycia się pofermentu (już sam koszt rozwiezienia jest niemałym obciążeniem dla operatora biogazowni). I choć świadomość właścicieli upraw sprawia, że nadal traktuje się go jako kłopotliwy efekt uboczny pracy biogazowni. Nowoczesne firmy technologiczne pracują już nad zredukowaniem kosztów eksploatacyjnych biogazowni.

W pierwszym kroku zmieniono geometrię reaktorów: ze zbiorników żelbetowych o dużej średnicy, lecz niewielkiej wysokości, postanowiono przejść na reaktory stalowe w układzie pionowym, a system wielu mieszadeł zastąpiono jednym mieszadłem centralnym.

To tylko fragment artykułu. Cały przeczytasz w Rynku Biometanu. Sprawdź poniżej:


Całe wydanie znajdziesz też tutaj. Dlatego kliknij i sprawdź!

Materiał powstał we współpracy z firmą Tarpol

Newsletter

Newsletter

Bądź na bieżąco z branżą OZE