Pierwszy raz w historii Niemcy pokryły całe swoje zapotrzebowanie na moc odnawialnymi źródłami energii (OZE). Ceny prądu spadły do wartości ujemnych, a ogromny nadmiar energii musiał trafić do sąsiadów – informuje portal WysokieNapięcie.pl.

Reklama

We wtorek, 1 maja, niemieckie elektrownie wiatrowe, słoneczne, wodne, na biomasę i biogaz przez dwie godziny dostarczały do krajowej sieci elektroenergetycznej więcej mocy (łącznie 54 GW), niż wynosiło zapotrzebowanie całego kraju (53 GW) – wynika z danych Niemieckiej Agencji ds. Sieci przeanalizowanych przez portal WysokieNapiecie.pl.

Teoretycznie praca elektrowni węglowych, gazowych i atomowych w ogóle nie była więc Niemcom przez chwilę potrzebna, ale ze względów technicznych i bezpieczeństwa nie można ich było całkowicie wyłączyć. Nadmiar mocy (ponad 15 GW) popłynął więc do sąsiadów.

Niemcy dopłacali…

Ponieważ jednak w większości państw regionu 1 maja także był dniem wolnym od pracy, a zapotrzebowanie odbiorców niskie, niemieckie elektrownie konwencjonalne musiały dopłacać, aby ktoś odebrał od nich nadmiar energii (ceny na rynku spot zbliżyły się do równowartości minus 300 zł/MWh).

Na sytuacji nie skorzystali jednak odbiorcy w Polsce. Ponieważ energia z Niemiec przepływała przez nasz kraj tranzytem na południe Europy, Polskie Sieci Elektroenergetyczne udostępniały niewielkie możliwości importu. Cena na polskiej giełdzie utrzymała się więc na wysokim, jak na dzień wolny, poziomie ponad 150 zł/MWh.

Źródło: WysokieNapiecie.pl
Newsletter

Newsletter

Bądź na bieżąco z branżą OZE