– Podstawowa zasada jest taka: nie może być nudno. Zarówno dzieci, jak i dorośli chcą być dzisiaj aktywni, a my jesteśmy w stanie stworzyć im warunki do działania w każdej gminie i w każdym zakątku kraju. O edukacji ekologicznej, która naprawdę działa – opowiada Dagmara Hirsz, prezeska firmy Edukacja Ekologiczna.
* Materiał sponsorowany

Edukacja ekologiczna w teorii wydaje się prosta – to kształtowanie postaw ekologicznych, nawyków, świadomości. W praktyce bywa różnie. Jakimi narzędziami dziś rzeczywiście warto się posługiwać, by edukacja przynosiła realne efekty?
Dagmara Hirsz: Zacznę od najważniejszego – nie może być nudno. Klasyczne wykłady czy prezentacje multimedialne traktujemy wyłącznie jako dodatek. Kluczem jest aktywizowanie uczestników, wciągnięcie ich w działanie. Tylko wtedy coś zapamiętają ze spotkania.
Oczywiście teoria jest potrzebna, ale staramy się jak najszybciej zamieniać ją w praktykę. Jeśli mówimy o segregacji odpadów, to po krótkim wprowadzeniu uczestnicy przechodzą do konkretnych zadań. Dzięki temu rozumieją nie tylko czym jest segregacja, ale też czym jest recykling i dlaczego ma znaczenie.
Czyli chodzi o to, by uczestnik fizycznie brał udział w jakimś procesie?
Stawiamy na zadania praktyczne i własne wytwory. Przykładowo przy temacie ochrony powietrza uczestnicy samodzielnie sadzą rośliny antysmogowe. Zabierają je do domu, stawiają na parapecie i za każdym razem, gdy na nie spojrzą, przypominają sobie, dlaczego czyste powietrze jest ważne.
Korzystamy też z nowoczesnych narzędzi, takich jak VR. Dzięki temu możemy pokazać dwa scenariusze: świat, o który dbamy oraz świat zdegradowany. Takie porównania działają bardzo mocno na wyobraźnię. Wykorzystujemy przy tym nasz Ekobus, czyli Mobilne Centrum Edukacji Ekologicznej, dodatkowo angażujemy uczestników do aktywnego udziału poprzez gry planszowe oraz typu „memory”, czy „dobble”, bawimy się w zagadki o tematyce związanej z ochroną środowiska.
Wchodzimy już w ofertę państwa firmy dla gmin i samorządów. Co ona obejmuje?
Nasza oferta jest bardzo szeroka, ale zawsze „szyta na miarę”. To my dostosowujemy się do potrzeb gminy, wieku uczestników, ich zainteresowań, dostępnego czasu czy wcześniejszych doświadczeń. Inaczej pracuje się z dziećmi, inaczej z seniorami, inaczej z małą grupą, a inaczej z kilkuset osobami na pikniku. Mamy katalog sprawdzonych rozwiązań, ale każdorazowo dobieramy je tak, by uczestnicy byli autentycznie zainteresowani. Naszym celem jest to, by nikt nie wyszedł z poczuciem „kolejnej nudnej prelekcji”.
Współpracujecie z dziesiątkami gmin w całej Polsce. Jak udało wam się osiągnąć taki sukces?
To nie jest przypadek. Działamy od kilkunastu lat i w odróżnieniu od innych w tej branży, my zajmujemy się wyłącznie edukacją ekologiczną. I jesteśmy w stanie zrobić na tym polu naprawdę wszystko. Po drugie, opieramy się na wszystkich własnych zasobach, mamy całą infrastrukturę, nie potrzebujemy podwykonawców. Jesteśmy właścicielami namiotów, stanowisk wystawienniczych, wszystkich rekwizytów. Dodatkowo mamy swoją bazę instruktorów, i to jest zespół, z którym współpracujemy od wielu lat. Jesteśmy w stanie w tym samym momencie być jednocześnie w kilkunastu różnych lokalizacjach. Mamy ogromne doświadczenie, jesteśmy przygotowani na każdą sytuację.
Mamy wreszcie bardzo szeroki wachlarz tematyczny. Nie specjalizujemy się tak jak niektórzy, wyłącznie np. w segregacji i recyklingu odpadów, lecz możemy przeprowadzić wydarzenie, warsztaty czy gry terenowe, zarówno z tematu zrównoważonego transportu, jak i odnawialnych źródeł energii, ochrony wody, czy bioróżnorodności.
Zajmujemy się wszystkim od A do Z, jeżeli jest taka potrzeba. Natomiast nie wykluczamy oczywiście realizacji mniejszych, pojedynczych zleceń – na przykład warsztaty w jednej szkole.
Forum Zielona Gmina – sprawdź!
Krótko mówiąc – wszystko się da?
Tak, wszystko się da. Jesteśmy z Łodzi, czyli centralnej Polski, więc wszędzie mamy blisko i zawsze jesteśmy gotowi do działania.
Jakie tematy dziś dominują w edukacji ekologicznej? Czego najczęściej potrzebują gminy?
Zdecydowanie numerem jeden w całej Polsce jest czyste powietrze. To w dużej mierze efekt programu „Czyste Powietrze” i działań związanych z wymianą źródeł ciepła czy termomodernizacją. My włączamy się w te procesy od strony edukacyjnej – tłumaczymy, po co to wszystko się robi. Nie tylko po to, by uniknąć kar, ale przede wszystkim dla zdrowia. Czyste powietrze to realna, odczuwalna korzyść dla każdego mieszkańca.
Jak może wyglądać kampania edukacyjna poświęcona czystemu powietrzu?
Zawsze działamy wielotorowo. Docieramy nie tylko do dorosłych, ale też do dzieci i młodzieży. Dlaczego? Bo dzieci są doskonałymi ambasadorami wiedzy – przekazują ją rodzicom i dziadkom.
W szkołach realizujemy warsztaty, po których uczniowie wracają do domu z materiałami edukacyjnymi, z roślinami antysmogowymi i bardzo konkretnym przekazem: „wymieńmy piec, bo chcemy oddychać zdrowym powietrzem”. Gdy taki impuls wychodzi od dziecka, reakcja dorosłych jest zupełnie inna.
Oczywiście pracujemy też z całymi rodzinami podczas pikników, dożynek, wydarzeń lokalnych. To moment, gdy ludzie mają czas, są otwarci na rozmowę i chętnie podchodzą do stanowisk edukacyjnych.
Czyli nie jedno narzędzie, ale cały zestaw działań?
Tak, pikniki i wydarzenia plenerowe są niezwykle skuteczne, bo gromadzą wszystkie grupy wiekowe – od dzieci po seniorów. To przestrzeń dostępna dla wszystkich, bez barier, gdzie edukacja odbywa się naturalnie, przy okazji wspólnego spędzania czasu.
Warto wykorzystać towarzyszącą takim wydarzeniom scenę. Każdy komunikat z tego miejsca dodatkowo wzmacnia i uwiarygodnia przekaz. Dzisiaj sama ulotka wrzucana do skrzynki pocztowej nie przyniesie dużych efektów, ale jeżeli już następnym krokiem będzie poruszenie danej kwestii podczas pikniku, w którym mieszkańcy wezmą udział, to jest dużo bardziej prawdopodobne, że taki komunikat trafi do mieszkańców i oni faktycznie z tego skorzystają.
Czy edukacja ekologiczna to dla gmin duży wydatek?
Nie. Zawsze dostosowujemy się do budżetu gminy. Często są to niewielkie środki własne, czasem większe budżety z projektów zewnętrznych. Trzeba też podkreślić, że polskie samorządy są bardzo aktywne – korzystają z programów wojewódzkich, krajowych i unijnych.
Edukacja ekologiczna jest zazwyczaj elementem większych inwestycji: rewitalizacji parków, tworzenia ścieżek dydaktycznych, działań klimatycznych. To „miękkie” działania, które uzupełniają twardą infrastrukturę.
Czy gminy myślą o edukacji ekologicznej długofalowo, strategicznie?
Najczęściej działania są realizowane w ramach projektów. Gdy projekt przechodzi – pojawiają się środki i działania. Stałe strategie zdarzają się rzadziej, choć oczywiście edukacja to proces i warto ją traktować długoterminowo.
Często mówi się, że edukacja ekologiczna powinna być osobnym przedmiotem w szkołach. Jak pani to ocenia?
Elementy edukacji ekologicznej już są obecne w szkołach i to działa. Szkoły, przedszkola bardzo chętnie biorą udział w programach realizowanych przez gminy, fundacje czy organizacje pozarządowe.
My nie zaczynamy pracy z „czystą kartą” – dzieci już mają podstawową wiedzę. My ją pogłębiamy, porządkujemy, pokazujemy w praktyce. I to naprawdę dobrze funkcjonuje.
Statystycznie odbiorcami edukacji ekologicznej są głównie dzieci i młodzież, ale mówiliśmy też o konieczności docierania do dorosłych. Czy te dwie grupy bardzo się od siebie różnią?
Zarówno dzieci, jak i dorośli oczekują dziś, by część teoretyczna była możliwie krótka i nieprzytłaczająca. W obu przypadkach kluczowe są działania praktyczne, takie w których uczestnicy mogą czegoś doświadczyć, zrobić coś samodzielnie, przeżyć temat.
Jestem zdecydowaną przeciwniczką długich, dwugodzinnych prelekcji. Niezależnie od wieku, uczestnicy po prostu nie chcą w nich brać udziału.
Czyli w gruncie rzeczy dorośli niewiele różnią się od dzieci?
W pewnym sensie tak. Na przykład wspólnie przygotowujemy ekologiczne herbaty, środki czystości czy kosmetyki. Przy okazji rozmawiamy o bioróżnorodności, składnikach, wpływie na środowisko.
Dorośli bardzo chętnie w takich działaniach uczestniczą. Społeczeństwo się zmienia – ludzie oczekują dziś raczej krótkiej, konkretnej wiedzy, a potem działania. Nikt nie chce już siedzieć i słuchać długich elaboratów. Wszyscy chcą być aktywni.








































