Produkcja pelletu. Przez laboratorium do celu

Na pierwszy rzut oka produkcja pelletu to nic trudnego, przysłowiowa bułka z masłem. No bo co to za sztuka zrobić opał z łatwopalnych trocin? Czy rzeczywiście jest to takie proste? Między innymi na to pytanie stara się odpowiedzieć Łukasz Rak, współwłaściciel firmy Poli Trade.

Jeszcze kilkanaście lat temu trociny i  wióry były odpadem. Z  części produkowano płyty wiórowe, część palono w  tartakach, część kompostowano. W  ostatnim dziesięcioleciu surowce te stały się towarem poszukiwanym z  powodu możliwości współspalania dużych elektrowniach zawodowych. Szybka i  wielka popularność skończyła się wielkim krachem tak zwanej agrobiomasy.

Firma Poli Trade była jedną z  wielu współpracujących z  energetyką zawodową. Kiedy rynek się załamał, konsekwencje odczuła na własnej skórze. Z kryzysu wydobywa się, uruchamiając produkcję pelletu z drewna. Drewniany granulat produkcji Poli Trade trafia do klientów w  15-kilogramowych workach, a także w opakowaniach znacznie większych, zwanych big bagami.

Do niektórych odbiorców pellet luzem zawożony jest cysterną. Wytwórnię pelletu ulokowano na peryferiach niewielkiego Niemodlina, w  okolicach Opola. Produkcja jest na tyle nieuciążliwa, że wielu mieszkańców tej miejscowości nie wie, gdzie fabryka jest położona.

Pellet – obszar niezbadany?

O tym, jak produkować pellet, nikt jeszcze podręcznika nie napisał. Szkoleń brakuje. Właściciele firmy Poli Trade kupili używaną linię do produkcji, którą zamontowała zewnętrzna firma. Mimo to wszystkiego musieli uczyć się od podstaw. Stare budynki zaadaptowali do nowych potrzeb.

– Zaczynaliśmy we trójkę: brat, ja i jedna zatrudniona osoba. Uczyliśmy się obsługi maszyn od początku – opowiada Łukasz Rak.

Dzisiaj mają już niezbędną wiedzę. Surowiec zapewnili sobie na kilka lat, zbyt jest, pracowników przeszkolili. A to oznacza, że… przyszłość jest przed nimi. Zakład produkuje 700 ton pelletu miesięcznie.

– Pelletu z  certyfikatem – dodaje z dumą Łukasz Rak.

Ale to nie jest ostatnie słowo firmy Poli Trade. Wkrótce produkcja zostanie znacząco zwiększona.

Wiedza to podstawa

– Z  naszego doświadczenia wynika, że kto chce produkować pellet, powinien znać się na drewnie. Różne gatunki drewna mają trociny o różnym składzie, różnej wilgotności. Drewno liściaste różni się składem od iglastego, a i w obrębie drewna iglastego można mówić o  dużych różnicach. To ważne, ponieważ różna trocina wymaga nieco innego suszenia. Zupełnie inaczej się ją spręża – tłumaczy Łukasz Rak.

W trakcie uruchamiania linii produkcyjnej okazało się, że niektóre elementy maszyn trzeba modyfikować.

– Ważny okazał się kształt rolek, ich ustawienie, rodzaj łożysk, smarowanie, a  nawet rodzaj smaru. Trzeba obserwować pracę maszyn i wyciągać wnioski z tego, co się zobaczy i usłyszy – dodaje współwłaściciel Poli Trade.

W  trakcie rozruchu zdarzają się też awarie, a  to oznacza przestój.

Bez jakości ani rusz

Większość pelletu wyprodukowanego w  Niemodlinie trafia do Włoch. Żeby to było możliwe, pellet musi być najwyższej jakości. Co to oznacza? Przede wszystkim niewielką ilość popiołu i nieznaczną wilgotność. Jak to osiągnąć?

– Po pierwsze trzeba zdobyć certyfikat. Po drugie codziennie kontrolować produkcję – wyjaśnia Łukasz Rak.

Żeby kontrola była możliwa, potrzebne jest laboratorium. A  w  nim młynek do badania wytrzymałości mechanicznej, wago-suszarka, miara do sprawdzania długości wałeczków pelletu, waga precyzyjna do ważenia suszu.

– Ponieważ na zakup niektórych urządzeń nie było nas stać, sam skonstruowałem młynek do sprawdzania wytrzymałości mechanicznej pelletu. Kosztował połowę tego, za ile można kupić w Austrii. Audytor go jednak zaakceptował – komentuje Łukasz Rak.

O tym, że urządzenie się sprawdza, świadczy to, że kolejne takie młynki zostały wykonane na zamówienie innych firm.  Drewno kryje niespodzianki Jeśli pellet nie spełnia warunków określonych przez certyfikat, może być sprzedany po niższej cenie. Nie zawsze jest to efekt braku staranności wytwórcy. Bywa, że badania wykazują nadmiar metali ciężkich. Skąd się biorą? Czasami z  trocin. Na to więc producent wpływu nie ma. Dlatego tak ważne jest sprawdzone źródło pochodzenia surowca.

Dotacja na kocioł równa kontroli paliwa

W Polsce klient gotów jest kupić pellet gorszej jakości, byle był tańszy.

– Jeśli chcemy, by w powietrzu było mniej szkodliwych składników, od klientów indywidualnych i  instytucjonalnych, którzy uzyskali dofinansowanie na zakup kotła, należy wymagać palenia pelletem z certyfikatem – sugerują zarówno producenci pelletu, jak i kotłów na biomasę.

Tymczasem część urzędów sprawdza wyłącznie to, czy stary piec został oddany na złom. A  może należałoby kontrolować, czy w nowym piecu nie pali się odpadami? Jak to zrobić?

Sprawdzać chociażby faktury zakupu pelletu. Prawo do takiej kontroli należałoby zawrzeć w umowie na kredyt czy subwencję. Dlaczego pellet wart jest tyle, co węgiel? W  trocinie, jaką dostarcza do fabryki tartak współpracujący z  Poli Trade, jest 47 procent wody. Surowiec wymaga więc suszenia, czyli energii. Rozbicie wiórów i  trocin w  bębnie bijakowym to kolejna porcja energii. Ta niezbędna jest również do przesłania cyklonem do kondycjonera. Miesza się w  nim surowiec, by uśrednić frakcje.

Bardzo dużo energii potrzeba następnie w  granulatorze. To część procesu produkcji, w której pod wpływem ciśnienia formuje się wałeczki z  trocin i wiórów. Kosztownym etapem jest też transport towaru do klienta.

Bliżej granicy, bliżej sukcesu

Położenie zakładu na południu Polski sprzyja eksportowi. Dodatkowo Niemodlin znajduje się 5 kilometrów od węzła autostrady A4 i około 77 kilometrów od węzła A1 Sośnica. Dzięki temu bliżej jest do Austrii czy Włoch. Włosi zużywają bardzo wiele pelletu – palą nim nie tylko w  kotłach, ale również w kominkach. Te zaś są bardzo czułe na obecność zgorzeli i popiołu – jeśli popiołu jest za dużo, urządzenie się wyłącza.

Reklamacja oznacza ponadto konieczność

odbioru towaru od klienta. Posiadając laboratorium, wyklucza się więc możliwość popełnienia błędu w  produkcji. Jest to też narzędzie umożliwiające obronę przed nieuzasadnionymi roszczeniami klientów. Czy produkcja pelletu nadal wydaje się być przysłowiową bułką z masłem?

 

Tekst: Robert Domżał

Zdjęcie: Pixabay

 

Chcesz wiedzieć więcej? Kup prenumeratę „Magazynu Biomasa”. Wypełnij ankietę poniżej – my zadbamy o resztę.

Pola oznaczone gwiazdką * są obowiązkowe.