Modernizacja ciepłownictwa. Czy to już ostatni dzwonek?

Modernizacja ciepłownictwa ma w naszym kraju szansę? Aby systemy ciepłownicze w Polsce mogły skorzystać z pomocy publicznej, muszą wprowadzić kogenerację lub OZE. Tylko tak będą mogły pozyskać pieniądze m.in. z Funduszu Modernizacyjnego. Bez modernizacji większość z nich nie będzie miała statusu systemów efektywnych.

Tekst: Piotr Wielick na podstawie raportu Forum Energii „Ostatni dzwonek dla ciepłownictwa w Polsce”

Zdjęcie: Pixabay.com

Wieloletnie zaniedbania i brak ograniczania oddziaływania na środowisko, to największe zagrożenia dla polskiego ciepłownictwa, z  którymi możemy mieć do czynienia w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Niestosowanie się do europejskich przepisów ograniczy możliwości pozyskiwania finansowania jednego z  największych sektorów naszej gospodarki. Tymczasem systemy ciepłownicze wymagają modernizacji, na które potrzeba dodatkowych pieniędzy.

Eksperci nie mają złudzeń. Zdaniem dr Joanny Maćkowiak, prezesa Forum Energii (think tank), konieczny jest kompleksowy przegląd systemów ciepłowniczych i  ocena dostępnych na rynku technologii, które zapewnią optymalną przebudowę sektora. Wymagana jest też  długoterminowa wizja i  dialog społeczny. Bez wzięcia odpowiedzialności za ten obszar czekają nas wzrost kosztów ogrzewania i rosnące obawy mieszkańców związane z pogarszającym się stanem powietrza. Na pewne finansowanie w  przyszłości mogą liczyć tylko te ciepłownie, które dostosują się do norm środowiskowych.

Zagrożenia

Forum Energii opublikowało raport, w  którym wskazało i  opisało te przyczyny, które – jeśli sektor ciepłowniczy nie przeprowadzi odpowiednich modernizacji – wywołają poważne problemy branży. Już wkrótce obiekty o mocy powyżej 20 MW systematycznie będą miały zmniejszane przydziały darmowych uprawnień do emisji. Od 2030 roku wszystkie uprawnienia będą musiały być kupowane przez przedsiębiorstwa ciepłownicze, co w  konsekwencji przyniesie wzrost cen za usługi dla odbiorców.

Dotyczy to głównie tych systemów ciepłowniczych, które są zaopatrywane ze źródeł emitujących dużo CO2 w  przeliczeniu na GJ. Do tej pory główny ciężar redukcji emisji gazów i  pyłów ponosiły obiekty o dużej mocy (pow. 50 MW). Ale już za 22 lata wszystkie źródła o  mocy pow. 1 MW będą musiały mocno obniżyć poziom emisji pyłów, dwutlenku siarki i  tlenków azotu. A  to oznacza, że przedsiębiorstwa ciepłownicze będą musiały sporo zainwestować w  instalacje dodatkowych urządzeń wychwytujących pyły i związki chemiczne.

 

Konsekwencje

Odbiorcy ciepła, głównie gospodarstwa domowe, oceniają usługi ciepłownicze najczęściej pod względem ceny. Jeżeli więc ceny ciepła będą rosnąć – wielu odbiorców może odłączyć się od sieci ciepłowniczych. To zjawisko może potęgować postępujący proces termomodernizacji budynków, co oznacza, że popyt na ciepło będzie spadał. Ciepło z sieci miejskich stanie się też nieatrakcyjne dla deweloperów. Może się więc okazać, że indywidualny kocioł na gaz czy pellet będzie dla inwestora bardziej opłacalny.

Koszty, jakie przedsiębiorstwa będą ponosiły na wytwarzanie ciepła, będą rozdzielane na coraz mniejszą liczbę klientów, którzy tym  samym będą musieli płacić coraz więcej. Stąd tylko krok do odłączania się odbiorców od sieci, co tylko będzie pogarszać sytuację ekonomiczną ciepłowni.

W ten sposób nakręcać się będzie tzw. spirala śmierci, która nieuchronnie będzie prowadziła przedsiębiorstwa ciepłownicze, zwłaszcza w małych miejscowościach, do bankructwa. To zaś może spowodować skokowy wzrost kosztów zaopatrzenia w  ciepło gospodarstw domowych.

Ci, którzy teraz korzystają z sieci miejskich, musieliby wyposażyć się w  indywidualne źródła ogrzewania – najczęściej bardzo proste urządzenia grzewcze, wykorzystujące paliwo pozaklasowe. Byłoby im jednak znacznie trudniej dotrzymać norm środowiskowych. W efekcie emisje do powietrza mogą bardzo wzrosnąć w sezonie grzewczym, przyczyniając się do zwiększenia problemu smogu i  negatywnego oddziaływania na zdrowie ludzkie. Z punktu widzenia polityki środowiskowej i polityki poprawy jakości powietrza lepiej, gdy ciepło produkuje centralna jednostka wytwórcza (ponieważ można ją łatwo kontrolować, a w przypadku naruszenia norm emisji – skutecznie egzekwować prawo) niż dużo małych źródeł.

 

Rozwiązania

Według autorów raportu „Ostatni dzwonek dla ciepłownictwa w  Polsce”, aby systemy ciepłownicze w  Polsce mogły skorzystać z pomocy publicznej, muszą wprowadzić kogenerację lub OZE. Bez tego większość z nich nie będzie miała statusu systemów efektywnych.

Przedsiębiorstwa, które wprowadzą kogenerację lub OZE, będą mogły pozyskać pieniądze z  Funduszu Modernizacyjnego, przychodów ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 w ramach Europejskiego Systemu Handlu Emisjami oraz dostępnych w  obecnej perspektywie finansowej funduszy unijnych i  krajowych.

Pozostałe będą zmuszone sprostać wyzwaniom regulacyjnym i rynkowym bez pomocy publicznej, co będzie trudne lub – dla niektórych – niemożliwe. Przekształcanie istniejących systemów ciepłowniczych w systemy efektywne będzie często oznaczać konieczność instalacji kotłów opalanych biomasą. Przedsiębiorstwa, które to zrobią, będą musiały mieć zapewniony dostęp do stabilnych i  niedrogich dostaw biomasy z  upraw zrównoważonych, by utrzymać rozsądne koszty usług ciepłowniczych. Konieczne więc będzie przekierowanie strumienia biomasy z elektroenergetyki do ciepłownictwa.

Jednak spełnienie tego warunku jest bardzo trudne. W praktyce oznacza wymianę części mocy na źródła odnawialne, odpadowe lub kogenerację. Nie są to inwestycje, które wykonuje się z  dnia na dzień, a  badania rynkowe przeprowadzone w tym roku przez Instytut Ekonomii Środowiska pokazują, że mniejsze przedsiębiorstwa ciepłownicze w ogóle nie planują takich inwestycji w kolejnej dekadzie.

To one znajdują się w  najgorszej sytuacji. Zwykle nie mają dostępu do rynku finansowego, a na pewno nie mogą pozyskać kapitału na tak atrakcyjnych warunkach jak duże firmy. Jeżeli już inwestują, to najczęściej z  wykorzystaniem dostępnych środków preferencyjnych i środków własnych. Są one jednak zbyt małe, by dostosować źródła do obecnych wymogów i wytwarzania efektywnego kosztowo ciepła. Pozostają więc do wykorzystania kredyty komercyjne, te zaś mogą okazać się trudno dostępne. Instytucje finansujące nie są bowiem skłonne udzielać kredytów podmiotom, które stoją w  obliczu spadającego popytu na swoje usługi, zaostrzających się norm, rosnących kosztów środowiskowych oraz restrykcyjnych taryf.

 

Elastyczność

Systemy ciepłownicze mogą magazynować energię. Dzięki temu mają możliwość nie tylko zoptymalizowania parametrów operacyjnych samego przedsiębiorstwa, ale poprawienia bilansów mocy w  Krajowym Systemie Elektroenergetycznym. Zdolność do gromadzenia energii może być wzmocniona przez budowę tak zwanych akumulatorów ciepła. Urządzenia te, których w  Polsce jest zaledwie kilka, pozwalają na zwiększenie produkcji energii elektrycznej w  jednostkach kogeneracyjnych zgodnie z chwilowymi potrzebami KSE i  jednoczesne magazynowanie nadwyżek ciepła, jeżeli nie ma na nie akurat zapotrzebowania ze strony systemu ciepłowniczego.

Rozszerzeniem tej metody, poprzez zmianę kierunku przepływu energii, jest wykorzystywanie nadwyżek energii elektrycznej produkowanej w zmiennych źródłach OZE (głównie w farmach  wiatrowych) do przekształcania ich w ciepło. Ta opcja jest niezwykle ważna z punktu widzenia poprawy elastyczności Krajowego Systemu Energetycznego oraz integracji większych mocy OZE w perspektywie lat 30. i 40. XXI w.

 

Cele

Celem strategii jest przekształcenie  wszystkich tych systemów ciepłowniczych, które mają funkcjonować po 2030 roku, w  systemy  efektywne w  rozumieniu dyrektywy o  efektywności energetycznej. W  dużych miastach wymagałoby to m.in. budowy magazynów ciepła w  elektrociepłowniach, które wydłużą czas pracy w skojarzeniu i  pozwolą na pracę GWS lub świadczenie usług systemowych dla OSP, rozwoju kogeneracji tam, gdzie jest to możliwe i ma sens ekonomiczny, rozwoju chłodu sieciowego, co poprawiłoby rentowność produkcji energii w  kogeneracji, a  także stopniowej wymiany zdekapitalizowanych węglowych jednostek kogeneracyjnych na nowe jednostki wykorzystujące gaz i energię odnawialną.

W  średnich miejscowościach konieczne byłoby na przykład zastąpienie energii pierwotnej z węgla ciepłem odpadowym i OZE (biomasą, energią słoneczną w powiązaniu z pompami ciepła i  geotermią), co pozwoliłoby na uzyskania ponad połowy energii z tych źródeł i przekształcenie w system efektywny.

Z  kolei w  małych miastach konieczny byłby wzrost sprawności i  jakości systemu poprzez zastosowanie miksu różnych technologii wytwórczych, np. paneli słonecznych z  lokalnymi magazynami ciepła, pomp ciepła i  kotłów gazowych. Gospodarstwa domowe bez dostępu do sieci powinny zostać wyposażone w  efektywne, niskoemisyjne źródła indywidualne. To wymagałoby oczywiście koordynacji przez samorządy i wsparcia ze środków publicznych.