Biomasa Lasów czy biomasa z lasu?

W publikowanym co miesiąc na łamach „Magazynu Biomasa” felietonie Dariusz Zych ze Stowarzyszenia Producentów Polska Biomasa opisuje branżę w odniesieniu do obowiązujących przepisów prawa, nastrojów przedsiębiorców czy funkcjonujących w innych krajach rozwiązań, które można by przenieść na polski grunt.

W jego opinii kilkuletnia batalia o poprawę sytuacji producentów i dostawców biomasy agro do energetyki zawodowej przyniosła nikłe skutki – zakłady bankrutują, krajowa biomasa zamiast do polskich instalacji wyjeżdża za granicę, a samo środowisko biomasowców jest podzielone.

Co zatem pozostaje branży w sytuacji wielokrotnie deklarowanego przez rząd oparcia energetyki krajowej na węglu z jednej strony i promowania idei rozproszonych źródeł energii, w których biomasa odgrywałaby kluczową rolę, z drugiej? Czy tylko ja dostrzegam tu brak konsekwencji?

Rynek biomasy agro jest w zapaści, czy to samo czeka sektor biomasy leśnej? Styczniowy projekt rozporządzenia Ministerstwa Środowiska dotyczący drewna energetycznego trafił do kosza. Do dziś nie wiemy, co się z nim dzieje. Ponoć trwają rozmowy na temat kolejnej definicji, ale tu ścierają się interesy Lasów Państwowych zainteresowanych dostawami surowca dla energetyki i przemysłu drzewnego oraz firm pozyskujących biomasę z lasów. Nie wiadomo, kiedy doczekamy finału i czy będzie on kompromisowy dla wszystkich stron. Być może zamiast o biomasie leśnej będziemy mówić o biomasie Lasów…

Branża biomasy w Polsce znajduje się w sytuacji nie do pozazdroszczenia, z tym większym zadowoleniem czytam o kolejnych inwestycjach, które powstają niejako niezależnie od polityki rządu: nowe fabryki pelletu drzewnego, miejskie ciepłownie biomasowe, szkolne lub przyszpitalne kotłownie opalane zrębką, linie technologiczne do produkcji biowęgla czy biogazownie utylizujące odpady przemysłu rzeźnego. Projekty, którym dzięki dobremu biznesplanowi, technologicznej innowacji i uniezależnieniu od systemu wsparcia można wróżyć sukces. Oby ich było jak najwięcej.